Co jeszcze deregulować?

29.05.2012

W ciągu ostatnich pięciu lat o 80% wzrosła liczba adwokatów i aplikantów izby warszawskiej, a w ostatnich dziesięciu o ponad 160%. – W żadnym z zawodów (z wyjątkiem radców prawnych) nie odnotowano takiego przyrostu. W żadnym nie nastąpiły tak radykalne zmiany pokoleniowe. Co zatem jeszcze deregulować? – pyta na łamach dzisiejszej Rzeczpospolitej adw. Andrzej Tomaszek, wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.

Mecenas A. Tomaszek wyjaśnia, że dalsze obniżanie wymagań, skrócenie aplikacji i wprowadzenie wielu bocznych furtek dostępu do Adwokatury straci związek z poziomem wiedzy i umiejętności kandydata. Skrócenie aplikacji spowodowałoby, że szkolenia miałyby charakter wybiórczy, co w zestawieniu ze zróżnicowanym poziomem aktualnych absolwentów szkół wyższych może nie gwarantować należytego przygotowania do zawodu.

Adwokat zwraca też uwagę, że mylny jest argument, iż deregulacja zmniejszy bezrobocie w zawodach prawniczych. Według wicedziekana warszawskiej izby już teraz trudno o nowe zlecenia, a Polacy nie mają w zwyczaju korzystać przy każdej okazji z pomocy prawnej. – W tej sytuacji deregulacja zawodu adwokata to tylko mistyfikacja realizacji liberalnego postulatu. Odbiera się ją jako krok w kierunku ograniczenia samorządności zawodowej przez władzę państwową. – napisał.

Czytaj artykuł: „Deregulacja czy mistyfikacja” adw. Andrzeja Tomaszka

Tagi: ORA, deregulacja

Share on FacebookShare on TwitterShare on LinkedInSend Email