Resocjalizacja w polskim więzieniu to mit? – relacja z konferencji KPCz

03.07.2014

Główne problemy, z jakimi spotyka się polski system penitencjarny, to kłopoty z przeludnieniem, przedłużające się areszty, problemy z orzekaniem o warunkowym zawieszeniu kary, a następnie  odwieszanie wyroku, pozbawienie sędziów realnych środków resocjalizacji. O tych i wielu innych zmaganiach polskiego systemu penitencjarnego rozmawiali uczestnicy konferencji pt.: „Pozbawienie wolności nie pozbawia praw”, zorganizowanej 7 czerwca w Bydgoszczy przez Komisję Praw Człowieka przy NRA.

Konferencję otworzyła adw. Justyna Mazur, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Bydgoszczy. Wyraziła podziękowania za to, że Komisja Praw Człowieka przy NRA zorganizowała spotkanie w Bydgoszczy, ponieważ konferencje organizowane przez tę komisję słyną z ciekawych tematów i wysokiego poziomu merytorycznego.

Gości powitał adw. Zenon Marciniak, członek Prezydium NRA oraz adw. Mikołaj Pietrzak, przewodniczący Komisji Praw Człowieka przy NRA. Mecenas Pietrzak stwierdził, że konferencja jest okazją do skonfrontowania się z problemami penitencjarnymi. Ma też odpowiedzieć na pytania dotyczące celów przedłużającego się aresztowania, czy kara pozbawienia wolności jest resocjalizacją czy represją, a także czy środki stosowane przez Polskę są adekwatne do popełnionych czynów.

W pierwszym panelu, który moderował adw. Michał Bukowiński, głos zabrał prof. nadzw. dr hab. Marek Konopczyński z Pedagogium Wyższej Szkoły Nauk Społecznych w Warszawie. Profesor mówił o współczesnych mitach resocjalizacji. Twierdził, że resocjalizacja, rozumiana jako ponowne uspołecznienie, jest nieosiągalna w warunkach aspołecznych, jakie istnieją w więzieniu.

Wymienił trzy mity, które wpływają na kreowanie polityki i akceptację społeczeństwa. Pierwszy to przekonanie, że jest możliwa resocjalizacja w warunkach izolacji więziennej. Jego zdaniem, resocjalizacja nie spełnia roli naprawczej czy poprawczej. Są nikłe szanse, żeby osoby przebywające w więzieniu powyżej trzech lat, zwłaszcza jeśli są to młode osoby, miały szansę wrócić normalnie do społeczeństwa. Mitem jest też wiara w skuteczność resocjalizacyjną rozwiązań formalno-prawnych. Istnieje powszechne przekonanie, że surowe przepisy skutkują zmniejszeniem przestępstw. Jako przykład podał kraje, gdzie funkcjonuje kara śmierci - ilość czynów zagrożonych tą karą jest proporcjonalnie większa do ilości tego typu czynów w krajach, gdzie nie ma kary śmierci. Trzecim mitem jest traktowanie przestępczości jako „choroby”, która wymaga leczenia. W Stanach Zjednoczonych w latach 80-tych  wprowadzono do więzień różne formy terapii. Po przeanalizowaniu raportów terapeutycznych naukowcy stwierdzili, że żadna metoda nie zadziałała.

Zdaniem prof. Konopczyńskiego skuteczna resocjalizacja powinna być nastawiona na rozwój ludzki. Jest to szansa nie tylko dla osadzonego, ale i dla społeczeństwa. Rozwijanie zainteresowań osadzonych, ich talentów, podnoszenie poziomu edukacyjnego, sprawiają, że zaczyna on odczuwać, że jest traktowany podmiotowo. Profesor pochwalił polską kadrę penitencjarną, która jest dobrze przygotowana do swojej pracy, jednak musi działać w anachronicznym systemie.

Kolejny prelegent - Marek Łagodziński, prezes Zarządu Fundacji „Sławek”, przybliżył zakres działalności Fundacji, która pomaga więźniom, byłym więźniom i ich rodzinom. Fundacja „Sławek” realizuje 25 programów statutowych, są to m.in. program świadectwa - byli więźniowie jeżdżą po zakładach karnych i opowiadają o swoim „nowym” życiu; program „Anioł Stróż” – wolontariusze odbierają więźniów na przepustki, pokazują jak zmienił się świat, pracują na rzecz polepszenia kontaktu z rodziną; program „Pielgrzym” obejmuje opieką obcokrajowców odsiadujących karę w polskich więzieniach; „Poczytaj mi..” to projekt, dzięki któremu więźniowie mogą nagrać dla swoich dzieci bajki. Ponadto fundacja organizuje spotkania z rodzinami w zakładach karnych, inicjuje zajęcia teatralne, muzyczne, sportowe, prowadzi poradnię rodzinną i kursy zawodowe oraz organizuje pielgrzymki do Częstochowy. Pomaga osobom uzależnionym, prowadzi terapie zastępowania agresji, radzenia sobie ze stresem. Fundacja założyła działalność gospodarczą, zatrudniającą więźniów - warsztat samochodowy oraz firmę remontową. Ponadto prowadzi Dom Readaptacyjny w Mieni k. Mińska Mazowieckiego.

Kapitan Filip Skubel z Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Poznaniu mówił z kolei o funkcjonowaniu jednostek penitencjarnych na terenie okręgu poznańskiego. Zapewniał, że na tym terenie realizowane są zadania mające ułatwić osobom pozbawionym wolności reintegrację w wolnym społeczeństwie. Przypomniał, że zobowiązuje do tego Kodeks karny wykonawczy. Art. 67 Kkw przewiduje umożliwienie osadzonemu wykonywania pracy, zwłaszcza sprzyjającej zdobywaniu odpowiednich kwalifikacji zawodowych, nauczanie, zajęcia kulturalno-oświatowe i sportowe, podtrzymywanie kontaktów z rodziną i światem zewnętrznym oraz umożliwienie środków terapeutycznych. Władze więzienne mają ułatwić organizację zajęć, które pomogą osiągnąć ten cel.

Według kpt. Skubela na terenie okręgu poznańskiego każdy zakład karny stara się zapewnić dostęp do programów edukacyjnych, prowadząc szkoły więzienne. Nawiązuje też współpracę z instytucjami zewnętrznymi. Na terenie okręgu poznańskiego podpisanych jest 60 różnego rodzaju porozumień. Jednym ze sztandarowych zajęć resocjalizacyjnych jest organizowany przez zakład karny w Rawiczu półmaraton - „Złota setka – bieg ku wolności”. Więźniowie biegają na terenie zakładu. Impreza co roku cieszy się coraz większym zainteresowaniem, włączają się w nią również najciężej skazani - na dożywocie bądź 25 lat kary pozbawienia wolności. Półmaraton to inicjatywa oddolna. Jego zorganizowanie zaproponował jeden z więźniów. Kpt. Skubel wspomniał też o ogólnopolskim konkursie twórczości więziennej. Organizowany jest on w profesjonalnych teatrach, sale są pełne widzów, a większość sztuk napisali sami więźniowie. Więźniowie współpracują z Teatrem 8. Dnia. Areszt Śledczy w Ostrowie Wlkp. realizuje program „Tikkun” - osadzeni dbają o zabytki żydowskie. Z kolei w Areszcie Śledczym w Środzie Wlkp. organizuje się akcję wymiany książek. W Zakładzie Karnym w Krzywańcu, gdzie prowadzony jest dom matki z dzieckiem, wraz ze stowarzyszeniem Patronat organizowany jest program „Wakacje z mamą”, natomiast Areszt Śledczy w Szamotułach współpracuje z hospicjum. Osadzeni m.in. remontują wózki i sprzęt rehabilitacyjny.

Justyna Chrzanowska, pełnomocnik Ministra Spraw Zagranicznych ds. postępowań przed ETPCz, przybliżyła orzecznictwo trybunału europejskiego w zakresie praw osób pozbawionych wolności. Jednym z największych problemów jest kwestia przeludnienia w celach. W 2007 wpłynęła pierwsza skarga - Zesławski przeciwko Polsce. Skarżący  przebywał wówczas w sześcioosobowej celi. Justyna Chrzanowska przypomniała, że Polska ma jedną z najniższych norm powierzchniowych w Europie. Dodała jednak, że Centralna Służba Więzienna mocno zaangażowała się w rozwiązanie problemu przeludnienia. Po wyroku Sikorski-Olchowski przeciwko Polsce rząd polski zadeklarował dążenie do standardu czterech metrów kwadratowych na osobę (obecnie są to trzy metry). Jednak ze względów finansowych musi to być proces rozłożony w czasie.

Pełnomocnik rządu wskazała, że ETPCz w jednym z orzeczeń przypomniał, że pozbawienie praw wolności nie pozbawia innych praw związanych z życiem w społeczeństwie, ma być przeprowadzone w sposób godny. Wykonywanie kary ma być wolne od tortur, poniżającego i nieludzkiego traktowania, nie pozbawione kontaktu z rodziną oraz z poszanowaniem korespondencji. Najczęściej naruszanym przepisem jest art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, dotyczący nieludzkiego traktowania. Również często zaskarżany przez osoby pozbawione wolności jest art. 8 konwencji dotyczący ochrony życia prywatnego i rodzinnego. Pełnomocnik rządu przytoczyła wybrane zagadnienia, których realizacja w dużej mierze zależy od dobrej woli służb więziennych i sędziów penitencjarnych. Są to m.in. prawo do kontaktu z rodziną, poszanowania wyznania, a także prawo do zawarcia związku małżeńskiego.

W kwestii zawierania związków małżeńskich bardzo długo nie było jednolitego stanowiska. Dopiero po orzeczeniach w sprawach Jaremowicz przeciwko Polsce oraz Krasik przeciwko Polsce zmieniło się nastawienie. Trybunał stwierdził, że pozbawienie wolności nie może pozbawiać prawa do zawarcia małżeństwa i nie może się wiązać z koniecznością otrzymania zgody. Po tym wyroku osadzony ma nie tylko prawo zawrzeć związek małżeński, ale też władze więzienne mają wręcz ułatwić zawarcie związku małżeńskiego.

Osadzonemu należy też zapewnić prawo do wolności wyznania oraz prawo do  pielęgnowania wartości kulturowych. Prelegentka przytoczyła sprawę Jakubski vs Polska. Pan Jakubski jako wyznawca buddyzmu domagał się wprowadzenia dla niego diety wegetariańskiej. Skierował skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich. Rzecznik wytłumaczył działanie służby więziennej ograniczeniem środków budżetowych oraz kadry przygotowującej posiłki. Z kolei inspektor służby więziennej powołał się na próbę obejścia przepisów i uzyskanie pewnych korzyści. ETPCz uznał, że ugruntowane poglądy zasługują na ochronę. Wyjątkowo istotnym elementem jest prawo do zachowania więzi z rodziną.

Pani Chrzanowska przytoczyła sprawę Giszczak przeciwko Polsce. Córka skazanego uległa wypadkowi, on sam nie uzyskał przepustki ze względu na długą i surową karę. Po śmierci córki mógł się udać na pogrzeb jedynie w asyście, nie otrzymał informacji czy będzie mógł iść w ubraniu prywatnym, więc uznał, że będzie musiał pojawić się na pogrzebie w kajdankach i uniformie, w związku z czym nie zdecydował się na udział w pogrzebie, aby nie zakłócać ceremonii. Trybunał dopatrzył się podwójnego naruszenia konwencji poprzez brak zgody na odwiedzenie córki w szpitalu oraz poprzez przekazanie  oficjalnej informacji w formie decyzji 4 dni po pogrzebie. Na zakończenie dodała, że pewnego rodzaju prawa wymagają większego wysiłku – np. ochrona zdrowia. Los osób leczonych w warunkach więziennych spoczywa w rękach państwa. Stąd też wiele zależy od dobrej woli i zaangażowania służby więziennej oraz sądów penitencjarnych.

W drugim panelu, który moderował adw. Maciej Loga, głos zabrał Marcin Mazur, zastępca dyrektora zespołu „Krajowy Mechanizm Prewencji” z biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Przedstawił on wnioski z raportu opracowanego przez jego zespół. Pan Marcin Mazur zwrócił uwagę na pozytywne zmiany w więziennictwie. Dyrektor Generalny Służby Więziennej, po apelu RPO, umożliwił na przykład więźniom większą możliwość kontaktów z rodziną – aby mogli oni spotykać się w święta i dni wolne od pracy. Ułatwiono też dostęp do informacji publicznych. Służba więzienna uruchomiła strony BIP.

Z kolei ciągłym problemem jest kwestia przeludnienia w celach. Co prawda sytuacja jest dosyć dynamiczna, ponieważ w styczniu 2013 roku było 85 tys. osób pozbawionych wolności, a już w grudniu 2013 r. - 78 tys. Niemniej w momencie problemów lokalowych funkcje cel pełnią inne pomieszczenia więzienne, jak świetlice czy izby chorych. Takie sytuacje utrudniają działania resocjalizacyjne, jeśli więzień przebywa wyłącznie w celi. Zespół zwraca też uwagę, że często, nawet w dużych jednostkach karnych, zatrudniany jest tylko jeden wychowawca ds. kulturalno-oświatowych.

Prelegent wskazał, że pomimo spadku przestępczości, populacja więźniów nie spada. Dzieje się tak głównie z powodu odwieszania kar, które początkowo były w zawieszeniu. Tylko w 2012 roku odwieszono 54 tys. kar. W każdym raporcie poruszana jest kwestia metrażu cel. Wiele do zrobienia jest również w kwestii kącików sanitarnych. Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiada zmiany dopiero za klika lat. Problemem jest też kwestia czystości i dbałości o higienę osobistą. Dotychczas więźniom przysługiwała kąpiel tylko raz w tygodniu. W tym roku Dyrektor Generalny Służby Więziennej wydał zarządzenie, dotyczące wprowadzenia dwóch kąpieli w tygodniu, jednak według możliwości zakładów. Ministerstwo Sprawiedliwości wskazuje, że do modernizacji sanitarnych w więzieniach potrzebne jest 10 mln zł. Prelegent zauważył też, że w niektórych wizytowanych zakładach warunki się pogarszają. Zwrócił też uwagę na mało efektywny nadzór sędziów penitencjarnych. Sędziowie często nie dostrzegają kwestii dotyczących osób osadzonych i ich praw, mają możliwość zmiany decyzji dyrektorów ośrodków, jednak nie korzystają z tego środka. Przedstawiciel biura RPO przypomniał też o zmianie rozporządzenia, dotyczącego warunków bytowych. Do sierpnia tego roku obowiązuje rozporządzenie, według którego w skali miesiąca więźniowi  przysługuje jedna rolka papieru toaletowego i maszynka do golenia. W sierpniu liczba ta wzrośnie do dwóch, więźniowie otrzymają też szampon.

Płk. Luiza Sałapa, dyrektor Biura Penitencjarnego w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej, przedstawiła realia realizowania praw skazanych. Przypomniała, że w 1995 roku Polska podpisała Europejską konwencję o zapobieganiu torturom i nieludzkiemu traktowaniu. Niemniej do dzisiaj nie stworzono definicji słowa „tortury”. Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom i Nieludzkiemu Traktowaniu wizytuje polskie więzienia co cztery lata. W każdym raporcie komitet zaleca rządowi polskiemu poszerzenie powierzchni na jednego więźnia do czterech metrów. Polska ma jedną z najniższych norm powierzchni. Podobną ma tylko Litwa i Łotwa.

Dyrektor przypomniała art. 4 Kkw, który mówi, że kary i środki karne zabezpieczające i zapobiegawcze wykonuje się w sposób humanitarny, z poszanowaniem godności ludzkiej skazanego. Skazany zachowuje prawa i wolności obywatelskie, a ich ograniczenie może wynikać jedynie z ustawy oraz z wydanego na jej podstawie prawomocnego orzeczenia. Pułkownik stwierdziła, że nie jest proste przestrzeganie tego prawa. Z tego też powodu służba więzienna musi się tłumaczyć z przeludnienia więzień. Liczba skazanych w 2000 roku w ciągu kilku miesięcy wzrosła z 55 tys. do 75 tys. i do tej pory problem nie został rozwiązany. Choć dzisiaj problem jest mniejszy, a pomogły w tym m.in. zmiany przepisów. Brak konieczności odbywania kary w więzieniu za drobne przestępstwa (m.in. przez pijanych rowerzystów) mocno w tym pomógł, gdyż tego typu skazanych było w polskich więzieniach aż 4,5 tysiąca.

Prelegentka wskazała, że więziennictwo jest instytucją coraz bardziej otwartą. Pomagają w tym liczne wizytacje sędziów penitencjarnych, RPO czy CPT. Na skutek skargi konstytucyjnej i orzeczenia ETPCz w sprawie Jankowski przeciwko Polsce znowelizowano Kkw i określono, jak długo skazany może przebywać w warunkach przeludnienia. Od wejścia w życie znowelizowanej ustawy, czyli od końca 2009 roku, służba więzienna wydała ok. 30 tys. skazanym zaświadczenie o przebywaniu w warunkach przeludnienia. Obecnie procent zaludnienia w polskich więzieniach wynosi 92%, ale były lata, że wynosił 110%. Również dla funkcjonariuszy służby więziennej praca w przeludnionych więzieniach jest bardzo ciężka, gdyż muszą się oni zmagać ze zdwojoną agresją skazanych. Nowelizacja Kkw unormowała również prawo do kontaktów z rodziną. Z kolei orzeczenie ETPCz spowodowało staranną weryfikację tzw. niebezpiecznych więźniów. Po wyroku ich liczba w polskich więzieniach spadła o 100. Dyrektor Sałapa wspomniała, że skazany ma prawo do składania skarg. W każdym oddziale są specjalne skrzynki, do których skazani mogą składać skargi do ETPCz i innych instytucji, a funkcjonariusze nie mają prawa ich czytać.

Dr Michał Balcerzak z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, poruszył temat ustawy z 22 listopada 2013 o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. Prelegent stwierdził, że ustawa była przygotowywana w szybkim tempie, pod presją wyjścia na wolność niebezpiecznych przestępców. Osoby, z myślą o których tworzona była ustawa, są to przestępcy, którym nikt nie jest w stanie pomóc, ale jest to bardzo niewielka liczba więźniów. Zdaniem dr. Balcerzaka, nie oznacza to, że problem jest marginalny. Wyraził jednak wątpliwości wobec kogo ustawa będzie stosowana w przyszłości, gdyż nie ogranicza się ona wprost do najniebezpieczniejszych sprawców. Przepisy ustawy będzie można wykorzystać nawet wobec osoby chorej na anoreksję, która z tego powodu wykazuje tendencje do agresji. Podkreślił, że w trakcie procesu legislacyjnego zabrakło niezależnej analizy obejmującej perspektywę Konwencji Praw Człowieka. Dodał, że projekt ustawy jest zbudowany na doświadczeniach niemieckich. Niemcy kierowali się strasburskimi wytycznymi. Projektodawca prawdopodobnie w stosowaniu retencji prewencyjnej kierował się art. 5 ust. 1 e Konwencji, który dopuszcza pozbawienie wolności ze względu na choroby zakaźne i psychiczne. Projektodawca polski kierował się modelem leczenia. W opinii przedstawionej przez psychiatrów jednak stwierdzono, że nie są oni w stanie zobiektywizować kryterium oceny i powiedzieć czy prawdopodobieństwo ponownego popełnienia przestępstwa jest wysokie. Tłumaczyli to brakiem odpowiednich narzędzi. Zdaniem prelegenta, jest to niepokojące, ponieważ sąd musi mieć argumenty w postaci opinii biegłych. Dodał, że Trybunał Strasburski bardzo rzadko kontroluje akty prawne same w sobie. W ustawie jest wiele wątpliwych zapisów. Część wątpliwości zawarł RPO w skardze do Trybunału Konstytucyjnego, ale brakuje w niej odniesień do europejskiej Konwencji. Obecnie oczekujemy na orzeczenie TK i wtedy się okaże, na ile ustawodawcy udało się przekonać Trybunał, że medyczna perspektywa spełnia standardy strasburskie.

Adw. Agata Michalska-Olek omówiła natomiast kwestie dotyczące dozoru elektronicznego, jako alternatywnej formy odbywania kary. Stwierdziła, że sąd powinien zawsze rozważać możliwość pozazakładowego odbywania kary, kierując się stopniem winy, społecznej szkodliwości, celami zapobiegawczymi oraz kształtowaniem świadomości społecznej. Przypomniała, że dozór elektroniczny definiuje ustawa z 7 września 2007 r. O wykonywaniu kary pozbawienia wolności poza zakładem karnym w systemie dozoru elektrycznego. Dozór nie jest karą, a jedynie jednym z systemów wykonywania kary pozbawienia wolności. Prelegentka przytoczyła również genezę wprowadzenia dozoru. Po raz pierwszy zastosowano ją w Stanach Zjednoczonych w 1983 r. W Europie jako pierwsza ten rodzaj wykonywania kary zastosowała Wielka Brytania. W Polsce pierwsze próby wprowadzenia dozoru elektronicznego pojawiły się już w latach 90. W 2005 r. złożony został projekt poselski, który wówczas nie spotkał się z aprobatą. Dwa lata później pojawiła się rządowa koncepcja. Ostatecznie ustawa weszła w życie 1 września 2009 r. Vacatio legis było stosunkowo długie ze względu na kwestie techniczne. Najszersze zastosowanie dozoru jest w Stanach Zjednoczonych, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Belgii, Holandii i Francji. Doświadczenie tych krajów wskazuje, że system ten jest równie dolegliwy, co przebywanie w zakładzie karnym.

Pani Mecenas wskazała, że podstawowe cele tej metody karania to zapobieganie wzajemnej demoralizacji osadzonych, ograniczenie demoralizacji konkretnego skazanego podczas pobytu w zakładzie karnym, uniknięcie poczucia bezkarności, przyspieszenie procesu resocjalizacyjnego, a także  zmniejszenie kosztów Skarbu Państwa. O dozór elektryczny mogą się ubiegać osoby, które łącznie spełniają następujące przesłanki: kara pozbawienia wolności nie może być dłuższa niż do roku, nie zaszły przesłanki art. 64 par 2 kk., skazany posiada miejsce stałego pobytu oraz zgodę osób pełnoletnich z nim zamieszkałych, jeśli na przeszkodzie nie stoją ograniczenia techniczno-organizacyjne. Skazany, jeśli otrzyma zgodę na odbywanie kary w ten sposób, musi mieć stały kontakt z kuratorem sądowym oraz pozostawać w wyznaczonym miejscu i czasie, a także musi umożliwić kontrolowanie urządzeń monitorujących.

Od września 2009 r. do 31 marca 2014 z dozoru elektronicznego skorzystały 25.602 osoby. Miesięczny koszt utrzymania skazanego objętego dozorem elektronicznym to 560 zł, dla porównania koszt pobytu w więzieniu wynosi ok. 2.600 zł.

Ostatni panel, moderowany przez adw. Mariusza Lewandowskiego, otworzyło wystąpienie adw. dr Magdaleny Sykulskiej-Przybysz z Komisji Praw Człowieka przy NRA. Pani Mecenas przybliżyła orzecznictwo ETPCz w kwestiach polskich, dotyczących warunków pozbawienia wolności. Pani Mecenas wskazała, że orzecznictwo trybunału najczęściej dotyczy naruszenie przepisów konwencji: art. 2 dotyczącego prawa do życia, art. 3 o zakazie tortur, art. 5 mówiącego o wolności i bezpieczeństwie osobistym, art. 8 dotyczącego prawo do prywatności i życia rodzinnego oraz tajemnicy korespondencji, a także art. 9 wskazującego na wolność wyznania i art. 12. dotyczącego prawa do zawierania związków małżeńskich. Prelegentka zaznaczyła jednak, że zazwyczaj skargi dotyczą łamania kilku przepisów jednocześnie.

Pani Mecenas podała przykłady najgłośniejszych orzeczeń. W związku ze złamaniem przepisu dotyczącego prawa do życia przytoczyła przykład śmierci w izbie wytrzeźwień oraz skargi Dzieciak przeciwko Polsce - zgonu osoby tymczasowo aresztowanej ze względu na zbagatelizowanie terminu przeprowadzenia operacji serca, w konsekwencji czego pacjent zmarł. Uznała, że tego typu przypadki najczęściej wynikają z braku zainteresowania i poczucia odpowiedzialności. W kwestii art. 3 zakazu tortur i nieludzkiego traktowania trybunał zmierza się z szeregiem problemów. Obok przeludnienia, częstym problemem jest długotrwała izolacja ze względu na wagę czynu, zwłaszcza w kontekście dodatkowych środków ostrożności tj. m.in. monitorowanie cel, separacja, kilkakrotne rewizje w ciągu dnia. Kolejne zaskarżane przypadki to niewłaściwe warunki sanitarne, jak zbyt rzadkie prawo do kąpieli, brak miejsca do wstrzykiwania insuliny, brak możliwości do wykonywania czynności higienicznych. Prelegentka zwróciła również uwagę na kwestie pobić w czasie zatrzymania, tymczasowe aresztowanie chorych psychicznie, brak możliwości widzeń z rodziną na etapie aresztu wydobywczego, cenzurę korespondencji, problem potencjalnego uczestnictwa w praktykach religijnych oraz brak odpowiednich warunków do odbywania kary przez osoby niepełnosprawne.

O przestrzeganiu praw człowieka i racjonalnym wykonywaniu kary wobec skazanych na długoletnie więzienie mówiła dr Maria Niełaczna ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej i Katedry Kryminologii i Polityki Kryminalnej UW. Przypomniała, że obecnie w więzieniach przebywa ponad 80 tys. osób, z czego Trybunał w Strasburgu tylko w kilkunastu sprawach dopatrzył się braku przestrzegania praw człowieka. Większość więźniów próbuje ułożyć sobie życie w nowych realiach. Dodała, że nie zawsze są to problemy jednostkowe, ale i systemowe. Celem długotrwałej kary pozbawienia wolności nie jest resocjalizacja, tylko odpowiedzialność. Nie można zapomnieć, że długoterminowe wyroki dostają zabójcy, sprawcy przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu, osoby bez potencjałów. Często w więzieniu taka osoba odnajduje swoje dobre strony. Podkreśliła, że populacja więzienna w 80% składa się z osób od dawna żyjących na marginesie społecznym. Jest to wielkie wyzwanie dla służby więziennej, która musi pracować z trudnymi osobami, które nierzadko mają problemy z uzależnieniami, z zaburzeniami osobowościowymi. Ciężko w przypadku tych osób mówić o resocjalizacji, bo one nigdy nie przeszły przez socjalizację. Niezależnie jednak od tego, jakie ktoś popełnił przestępstwo, jak się zachowuje w warunkach więziennych, to przysługują mu prawa. Zwróciła uwagę, że więźniowie z krótkimi wyrokami rzadziej się skarżą na łamanie praw człowieka. Więźniowie długoterminowi skarżą nawet najbardziej błahe sprawy. Niemniej równie często więźniowie długoterminowi wykorzystują szansę prawa do rozwoju, uczą się, kończą szkoły, a nawet studia.

Jako ostatni głos zabrał sędzia penitencjarny Ireneusz Drzazga, który opowiedział o kwestiach resocjalizacyjnych na przykładzie osób osadzonych w Zakładzie Karnym w Rawiczu. Omówił wcześniej wspomnianą inicjatywę więźniów z Rawicza – organizowany przez nich bieg. Wydarzenie to nadaje im sens, przygotowują się do niego cały rok. W pierwszym biegu wzięło udział kilka osób, w następnym już kilkadziesiąt. Inicjatywę tę przejęło już kilka innych zakładów karnych.

Zakład karny w Rawiczu to zakład zamknięty, dla dorosłych i młodocianych, odbywających karę po raz pierwszy. Ma również oddział półotwarty, areszt śledczy oraz oddział terapeutyczny. W zakładzie tym mogą przebywać skazani za wszelkie kategorie przestępstw. Prowadzi się w nim różnego rodzaju terapie i warsztaty artystyczne. Zatem formy resocjalizacyjne zakład spełnia, niemniej nie przekłada się to na zachowania, które umożliwiałyby warunkowe zwolnienia lub utrzymania warunkowych zwolnień. Wydział, w którym pracuje sędzia Drzazga udzielił w zeszłym roku 984 warunkowych przedterminowych zwolnień. W tym samym roku jednocześnie odwołano 392 warunkowe zwolnienia. Zdaniem sędziego nie świadczy to najlepiej o procesie resocjalizacyjnym. W kwestii przeludnienia w celach stwierdził, że problem na jakiś czas został rozwiązany. Czekają nas jednak transporty osadzonych odsiadujących obecnie kary w krajach UE, może to być nawet kilkanaście tysięcy. Wtedy wróci problem przeludnienia. Stwierdził, że dorywcze rozwiązania tego problemu nie likwidują. Prelegent odniósł się także do tematu monitoringu niebezpiecznych więźniów. Jest to problem na razie nie do rozwiązania. Problemem jest też brak pracy dla więźniów. Kiedyś funkcjonowały zakłady pracy przy zakładach karnych, np. w Rawiczu była fabryka mebli, były też przyzakładowe szkoły zawodowe. Było to bardzo istotne bo pozwalało wypełniać więźniom czas i uczyło zawodu. Sędzia stwierdził, że w ramach oszczędności budżetowych w ten sposób wylano dziecko z kąpielą.

Uczestnicy konferencji zgodnie twierdzili, że kwestie warunków więziennych zmierzają w dobrą stronę, niemniej jeszcze wiele jest na tym polu do zrobienia. Wszystkich zebranych na konferencji w Bydgoszczy zaintrygowała również nietypowa scenografia sali konferencyjnej. Wszyscy goście wchodzący na salę musieli przejść przez celę więzienną. Była to instalacja imitująca celę 1:1.

Kolejna konferencja Komisji Praw Człowieka odbędzie się we wrześniu w Poznaniu, a jej tematem będą prawa niepełnosprawnych.

 

 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tagi: człowieka, NRA

Share on FacebookShare on TwitterShare on LinkedInSend Email