Tajemnica adwokacka a wyjaśnienia obwinionego w postępowaniu dyscyplinarnym

28.01.2014

Z zadowoleniem przyjąłem fakt, że mój artykuł opublikowany w dn. 15 XI 2013r. na łamach "Rzeczpospolitej" http://prawo.rp.pl/artykul/1065181-Tajemnica-adwokacka-w-postepowaniu-dyscyplinarnym.html wzbudził niemałe zainteresowanie kolegów - adwokatów oraz wiele komentarzy. Szczególne miejsce zajmuje pośród nich artykuł adw. Radosława Baszuka, z dn. 30 XII 2013r.  http://adwokatura.pl/?p=12145 ,  tak z uwagi na osobę autora, jak i rodzaj podniesionej w artykule argumentacji.    

Kol. adw. R. Baszuk jest wieloletnim sędzią i wiceprezesem warszawskiego sądu dyscyplinarnego,  a obecnie sędzią  Wyższego Sądu Dyscyplinarnego  i wiceprezesem tego Sądu. Z tej przyczyny należy podjąć skrupulatną analizę argumentacji kol. Baszuka - gdyż, z racji jego funkcji, poglądy te z pewnością rzutować będą na stanowisko władz adwokatury w kwestii tajemnicy adwokackiej.

Na wstępie pragnę zwrócić uwagę czytelnika na dość istotny passus z artykułu kol. Baszuka, która ujmuje istotę jego poglądów w analizowanej kwestii:  "Truizmem, choć w tym kontekście niezbędnym, jest przypomnienie, że obowiązujący system prawny nie zapewnia ochrony totalnej obowiązkowi zachowania tajemnicy adwokackiej. Tajemnica zawodowa jest jedną z wielu wartości obecnych w obrocie prawnym i może wchodzić w konflikt z innymi jego wartościami. Także w postępowaniu dyscyplinarnym, co zauważył ustawodawca we wspomnianym już art. 95a". Wychodząc z tego założenia przyjmuje dalej, że w razie kolizji prawa obwinionego adwokata do obrony i obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej dochodzi do zderzenia równoprawnych wartości. W tej sytuacji adwokat może ujawnić celem własnej obrony kwestie objęte tajemnicą adwokacką. Zdaniem autora nie można wymagać od nikogo, aby został skazany, gdy fakty świadczące na jego korzyść są objęte tajemnicą. Autor nie widzi przeszkód, aby rzecznicy i sędziowie dyscyplinarni, w ramach przewidzianych przez k.p.k. (recypowanego na grunt adwokackiego postępowania dyscyplinarnego), zadawali pytania, słuchali wyjaśnień adwokata, bądź zapoznawali się z dokumentami objętymi tajemnicą adwokacką.

Tak zakreślone poglądy kol. Baszuka na wagę i znaczenie zachowania tajemnicy adwokackiej w istotnej mierze odbiegają nie tylko od tradycyjnego stanowiska adwokatury w tej materii, ale i nie uwzględniają treści art. 6 prawa o adwokaturze i §19 zbioru zasad etyki adwokackiej. Normy te nakazują bezwzględnie przestrzegać tajemnicy adwokackiej i nie zezwalają na jej naruszenie w żadnej mierze. Nestor polskiej i warszawskiej adwokatury Zdzisław Krzemiński podkreślał w swoich komentarzach do tychże przepisów, że obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej ma charakter bezwzględny, nie może być ograniczony czasowo, ani też nikt, nawet sam klient, ani też adwokackie władze samorządowe nie może adwokata zwolnić z obowiązku zachowania tajemnicy. Przepis zaś art. 6 poa ma charakter lex specialis wobec regulacji kodeksu postępowania karnego. Adwokatura uznawała zawsze, że dobro wymiaru sprawiedliwości nie może usprawiedliwiać  zwolnienia adwokata z tajemnicy zawodowej (na podstawie art. 180§2 k.p.k.). Takie też stanowisko zajęła Naczelna Rada Adwokacka w uchwale z dn. 22 XII 1993r., aktualnej zresztą do dnia obecnego. W tej sytuacji ze zdziwieniem przyjąłem, że adw. Baszuk nie widzi nic nagannego w zwolnieniu świadka - adwokata z tajemnicy zawodowej.

Jak więc widać, adwokatura była zawsze przeciwna zwolnieniu adwokata z tajemnicy zawodowej, chociażby przemawiał za tym wzgląd na wyjątkowo ważne interesy wymiaru sprawiedliwości. Tymczasem kol. Baszuk przedstawia pogląd, że dopuszczalne jest "samozwolnienie się" adwokata z tajemnicy zawodowej! Sam jednak zauważa, że dopuszczającego to przepisu w prawie o adwokaturze, kodeksie etyki adwokackiej, ani nawet w k.p.k. nie ma. Co więcej, tego rodzaju "samozwolnienie" ma iść dalej, niż regulacja kodeksowa dotycząca świadków. Adwokat-obrońca nie może być przecież przesłuchany jako świadek, a adwokat-obwiniony może wyjaśniać wszystko i odpowiadać na dowolne pytania.

Nie można także podzielić poglądu kol. Baszuka, że do obrony adwokata w postępowaniu dyscyplinarnym niezbędne jest danie mu uprawnienia do ujawniania kwestii objętych tajemnicą adwokacką. Wydawałoby się, że do obrony adwokata przed sądem adwokackim wystarczające jest konsekwentne stosowanie reguły in dubio pro reo, jeżeli obwiniony adwokat wyjaśni, że jest niewinny, ale nie może powołać dowodów na swoją obronę z uwagi na treść art. 6 prawa o adwokaturze i §19 zasad etyki adwokackiej. Co więcej, nie jest możliwe precyzyjne określenie, jakie granice naruszenia tajemnicy adwokackiej są niezbędne do obrony w postępowaniu dyscyplinarnym. Dopuszczenie więc tej możliwości pozwoli adwokatowi na dowolne naruszanie tajemnicy adwokackiej. Jak więc można będzie zabronić adwokatowi naruszenia tajemnicy adwokackiej także do pozaprocesowej obrony (np. medialnej), wobec którego publicznie stawiane są jakieś zarzuty? Na marginesie, można dostrzec ewolucję w poglądach kol. Baszuka: w razie kolizji wartości pierwszeństwo daje prawu do obrony adwokata. Tymczasem w artykule z 18 XI 2013r. opowiedział się za rozszerzeniem, w porównaniu z k.p.k., możliwości prowadzenia rozprawy pod nieobecność obwinionego. Co stanowić będzie, oczywiście, pogorszenie sytuacji procesowej obwinionego.

Nie podzielam także optymizmu kol. Baszuka, że groźba zastosowania art. 241§2 k.p.k., wobec osób, które ujawnią wyjaśnienia adwokata obejmujące tajemnicę adwokacką, wystarczająco ją zabezpiecza. Czyżbyśmy oczekiwali, że organy państwowe zapewnią ochronę tajemnicy adwokackiej tam, gdzie adwokaci dopuszczają do jej naruszania? Jest inaczej i z tej przyczyny w praktyce tego rodzaju sprawy karne nie występują. Zresztą, żadna kara nie zniweczy faktu naruszenia tajemnicy adwokackiej, jeżeli nawet prokuratura i sądy powszechne uznają, że warto prowadzić takie postępowanie karne.  No i nie bez znaczenia, że często podmiotami, którym zależy na dostępie do tajemnicy adwokackiej są właśnie organy władzy.

W tej sytuacji zauważyć należy, że przyjęcie poglądów kol. Baszuka przez ogół adwokatów oznacza zniszczenie tajemnicy adwokackiej i to własnymi rękami adwokatów. Jak bowiem adwokaci będą mogli sprzeciwiać się powoływaniu adwokatów na świadków, skoro sami nie widzą nic nagannego w słuchaniu ich wyjaśnień w zakresie objętym tajemnicą adwokacką? I to w imię czego? Skrupulatności w ustaleniu podstaw odpowiedzialności dyscyplinarnej adwokata? Niełatwo będzie przekonać opinię publiczną, że wzgląd na to uzasadnia naruszenie tajemnicy adwokackiej, zaś ustalenie winnego np. zabójstwa w sprawie karnej nie. Adwokatura powinna raczej przyjąć za własne zdanie adw. Zdzisława Krzemińskiego, który pisał, iż: "Tajemnica adwokacka nie może być traktowana relatywnie. Tajemnica tak jak prawda, albo obowiązuje w formie kategorycznej, albo w ogóle jej nie ma. Tak jak nie ma ćwierć, albo półprawdy, tak nie ma miejsca na częściową, czyli względną tajemnicę" (Z. Krzemiński Etyka adwokacka teksty, orzecznictwo, komentarz Warszawa 2003r. s. 98 i nast.).

Adw. Andrzej Nogal

Tagi: dyscyplinarny, tajemnica

Share on FacebookShare on TwitterShare on LinkedInSend Email