O tajemnicy adwokackiej w postępowaniu dyscyplinarnym raz jeszcze

28.01.2014

Dzięki uprzejmości redakcji Palestry, która wyraziła zainteresowanie cyklem publikacji dotyczących tajemnicy adwokackiej, przygotowałem uzupełnioną i rozszerzoną wersję tekstu, który ukazał się wcześniej na portalu adwokatura.pl, a dotyczył zagadnienia tajemnicy adwokackiej w postępowaniu dyscyplinarnym. Tekst ten złożyłem już w Palestrze. Oczywista w tej sytuacji lojalność wobec redakcji zobowiązuje mnie do nie powielania w tym miejscu tez i argumentacji w nim zawartych. Przepraszam zatem i zapraszam do lektury Palestry.

Skorzystam jednak z okazji, by zabrać głos w kwestiach, które z uwagi na charakter i przedmiot artykułu dla Palestry, nie zostały w nim poruszone lub zostały tylko zasygnalizowane.

Szukanie odpowiedzi na pytanie, czy adwokat zobowiązany jest do przestrzegania tajemnicy zawodowej nie jest intelektualnym wyzwaniem. Odpowiedź w wymiarze aksjologicznym jest oczywista i może być tylko twierdząca. Znacznie trudniejsze i przez to ciekawsze jest pytanie, czy w każdej sytuacji procesowej jej naruszenie może stanowić podstawę do odpowiedzialności dyscyplinarnej lub karnej?

Istotnie, uważam, że wykładnia systemowa i celowościowa obowiązujących przepisów procesowych uprawnia do twierdzenia, że nie ponosi odpowiedzialności dyscyplinarnej i karnej adwokat, który składając wyjaśnienia w postępowaniu dyscyplinarnym, w ramach realizacji prawa do obrony i w granicach wyznaczonych przez konieczność odparcia zarzutu dopuszczenia się przewinienia dyscyplinarnego, w warunkach wyłączenia jawności rozprawy ujawnia w niezbędnym zakresie informacje objęte tajemnicą zawodową.

Twierdzenie to nie ma nic wspólnego z nawoływaniem do naruszania tajemnicy zawodowej, relatywizowaniem czy niszczeniem jej. Na marginesie, epatowanie tego rodzaju negatywnie zabarwionymi emocjami właściwe jest bardziej literaturze donosu niż merytorycznej dyskusji.

Dyskusji takiej nie służy także chowanie się za autorytety. Może być ryzykowne. Adwokat Zdzisław Krzemiński, jakim go zapamiętałem, ten przed którym miałem zaszczyt zdawać egzamin adwokacki, a który wcześniej zapewnił mi konieczną dawkę stresu przy okazji kilku kolokwiów aplikanckich, w tym także kolokwium dotyczącego ustroju adwokatury i etyki adwokackiej, był człowiekiem otwartym na argumenty. Dyskusja, wymiana poglądów, spór prawny - były jego żywiołem. Nie cenił bezrefleksyjnych dogmatyków.

Wracając zaś do wątku głównego: już pobieżna lektura wypowiedzi doktryny procesu karnego oraz orzecznictwa sądowego, dotyczących szeroko rozumianej tajemnicy prawem chronionej w relacji do dowodu z wyjaśnień oskarżonego, pozwala na zauważenie problemu i konieczności jego rozważenia w wypadku tajemnicy adwokackiej w postępowaniu dyscyplinarnym. To, że norma prawna opisana w art. 6 ustawy Prawo o adwokaturze stanowi, co nie świadczy przecież o jej deprecjacji, tylko jeden z elementów składających się na system norm regulujących zagadnienie procesowych konsekwencji tajemnicy adwokackiej, nie jest stwierdzeniem z zakresu ocen ale stwierdzeniem faktu. Tylko zaakceptowanie tego faktu pozwala na poszukiwanie i definiowanie relacji zachodzących pomiędzy poszczególnymi normami.

Nie da się, posługując się podstawowymi regułami rozumowania prawniczego i przyjętymi sposobami wykładni – powiedzmy to sobie wreszcie otwarcie – obronić tezy, jakoby art. 6 ustawy Prawo o adwokaturze stanowił przepis o charakterze lex specialis w relacji do przepisów k.p.k. W szczególności Prawo o adwokaturze nie pozostaje w jakiejkolwiek relacji do przepisów k.p.k. dotyczących wyjaśnień oskarżonego. Wyjaśnienia takie nie podlegają jakimkolwiek regulacjom dotyczącym dopuszczalności przesłuchania czy możliwości przesłuchania po zwolnieniu z obowiązku zachowania tajemnicy, właściwym wyłącznie dowodowi z zeznań świadków.

To przepisy k.p.k. dotyczące zeznań świadków na okoliczności objęte tajemnicą  stanowią lex specialis do przepisów ustaw, które wprowadzają poszczególne obowiązki zachowania tajemnicy związanej z wykonywaniem określonego zawodu. Przepisy k.p.k. nie zawierają zastrzeżenia, że zwolnienie od obowiązku zachowania tajemnicy służbowej lub zawodowej jest możliwe tylko wtedy, gdy przepisy regulujące taką tajemnicę przewidują możliwość zwolnienia. Uzależnienie stosowania przepisów k.p.k. od możliwości uchylenia obowiązku zachowania tajemnicy, dopuszczonej w akcie prawnym regulującym tajemnicę, czyniłoby przepisy k.p.k. bezprzedmiotowymi. Nie miejsce tu na przytaczanie szczegółowej argumentacji. Za wystarczające uważam odwołanie się do wskazanej chociażby w wyrokach Trybunału Konstytucyjnego z 13 grudnia 2011 r., sygn. K 33/08 i z 22 listopada 2004 r., sygn. SK 64/03, oraz uchwale Sądu Najwyższego z 22 listopada 2002 r., sygn. akt I KZP 26/02. Być może wątpliwości w tej kwestii mogły zachodzić na tle dawnego k.p.k., który mówił ogólnie o tajemnicy "związanej z wykonywaniem zawodu". Po wejściu w życie k.p.k. z 1997r., w szczególności po nadaniu obowiązującej treści artykułowi 180 §2 k.p.k., są one w mojej ocenie nieuprawnione.

Byłbym nad wyraz ostrożny w formułowaniu poglądu, jakoby taktyka obrony polegająca na złożeniu wyjaśnień ograniczających się do stwierdzenia, że obwiniony adwokat jest niewinny ale nie może powołać dowodów na swoją obronę z uwagi na obowiązującą go tajemnicę zawodową, pozwalała na zastosowanie reguły in dubio pro reo. Najwyraźniej regułę tę rozumiem inaczej. Dla oceny, czy nie został naruszony zakaz in dubio pro reo w sferze ustaleń faktycznych, miarodajne jest to, czy orzekający w sprawie sąd rzeczywiście powziął wątpliwości co do treści takich ustaleń i wobec braku możliwości ich usunięcia rozstrzygnął je na niekorzyść obwinionego, względnie, czy w realiach konkretnej sprawy wątpliwości takie powinien był powziąć. Gdy ustalenie faktyczne zależne jest od dania wiary tej lub innej grupie dowodów, czy też dania wiary wyjaśnieniom obwinionego albo zeznaniom świadka, nie można mówić o naruszeniu zasady in dubio pro reo, a ewentualne zastrzeżenia co do oceny wiarygodności konkretnego dowodu lub grupy dowodów rozstrzygane są jedynie na płaszczyźnie utrzymania się w granicach swobody ocen lub też przekroczenia tych granic.

Nie znajduję w sobie aż takiej pychy, by poważnie traktować twierdzenia, iż moje poglądy w omawianej kwestii „z pewnością rzutować będą na stanowisko władz adwokatury” czy „ogół adwokatów”. Z drugiej strony jednak, nie znajduję w sobie tak dużej pokory, by cierpliwie znosić przekłamania moich wypowiedzi, zwłaszcza gdy dzieje się tak nie po raz pierwszy.

Nie jest prawdą, jakobym w moim tekście użył stwierdzenia, że nie widzę nic nagannego w zwolnieniu świadka - adwokata z tajemnicy zawodowej. Stwierdziłem i pogląd ten podtrzymuję, że „brak jest jakichkolwiek przeciwwskazań dla stosowania odpowiednio w postępowaniu dyscyplinarnym art. 180 §2 k.p.k.” Jednocześnie napisałem, że w adwokackim postępowaniu dyscyplinarnym nie sięga się po tę instytucję. Jak mi się przynajmniej wydawało, w przystępny sposób wskazałem przyczyny, dla których się tego nie robi. Zainteresowanych odsyłam do tekstu. Nie posługiwałem się także słowem "samozwolnienie się" w kontekście wyjaśnień adwokata ujawniającego okoliczności objęte tajemnicą adwokacką. Pomijając kontrowersyjność językowej poprawności „samozwolnienia”, jego użycie w istotny sposób wypacza sens moich poglądów. Używanie cudzysłowu w tekście poddającym ocenie cudze poglądy powinno zobowiązywać do większej staranności.

Adw. Radosław Baszuk

 

Tagi: dyscyplinarny, tajemnica

Share on FacebookShare on TwitterShare on LinkedInSend Email