Prawa dziecka znane, ale nie zawsze przestrzegane

15.05.2013

Gdy mówimy o prawach dziecka to zawsze mówimy o prawach człowieka. Przypomnieli o tym  uczestnicy konferencji zorganizowanej przez Komisję Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej, która odbyła się 27 kwietnia w Gdańsku. Zagadnienia poświecone były zarówno godności i prawom dziecka, jak też problemowi dzieci dotkniętych przemocą oraz sytuacji prawnej dzieci chorych i ich rodziców. Uczestnicy zwracali uwagę co należy poprawić w polskim ustawodawstwie, aby prawa dziecka były realnie przestrzegane.

Adw. Andrzej Zwara, prezes NRA, otwierając spotkanie zwrócił uwagę, że tak będzie w przyszłości wyglądał świat jakie będziemy mieć obecnie podejście do dzieci. Troska o dziecko nie może kończyć się na rodzinie czy szkole. To również odpowiedzialność państwa prawa, a adwokaci jako jego reprezentanci powinni zwracać na to szczególną uwagę - mówił. Podkreślił  również, że temat praw dziecka jest stale aktualny i nie może być traktowany okolicznościowo - musi być przedmiotem bezustannej troski. Podziękował Komisji Praw Człowieka za podjęcie tego tematu. Przypomniał, że inicjatywy podejmowane przez tę komisję wyznaczają kierunek działań Adwokatury na przyszłość oraz budują kondycję moralną Palestry.

Moderatorami poszczególnych paneli byli członkowie Komisji Praw Człowieka. Pierwszy panel poprowadził adw. Grzegorz Kuczyński. Głos zabrali byli rzecznicy praw dziecka – dr hab. Marek Piechowiak oraz dr Paweł Jaros, a także Elżbieta Czyż z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Profesor SWPS - Marek Piechowiak, przypomniał cechy praw człowieka i na czym polega specyfika praw dziecka na tym tle. Stwierdził, że wynikają one z godności człowieka, która przysługuje wszystkim ludziom. Żaden człowiek, w tym dziecko, nie może być traktowany  instrumentalnie. Zawsze musi być traktowany podmiotowo jako indywidualna jednostka, która ma prawo realizować się. Prawa człowieka charakteryzuje powszechność, przyrodzoność i niezbywalność, integralność, współzależność i wzajemne warunkowanie się. Zaznaczył, że w ochronie praw człowieka i praw dziecka ostatecznie nie chodzi o samą ochronę praw, zawsze chodzi o człowieka. Myślenie o prawach człowieka powinno iść zawsze w parze z godnością człowieka. Należy pamiętać jak się ma realizacja danego prawa do ogólnie pojętego dobra człowieka. Przywołał preambułę Konwencji o Prawach Dziecka, w której zaznaczono, że dziecko wymaga prawa do rozwoju, do wychowania, ma być przygotowane do życia w społeczeństwie, a także oczekuje szczególnej opieki i troski oraz ochrony prawnej, zarówno przed jak i po urodzeniu.

Dr Paweł Jaros, następca prof. Marka Piechowiaka na stanowisku Rzecznika Praw Dziecka, przedstawił praktyczne działania podejmowane przez Rzecznika. Przypomniał, że instytucja ta ma swoje podwaliny w Konstytucji RP z 1997 roku. Jego działalność określa ustawa z 6 stycznia 2000 roku o Rzeczniku Praw Dziecka. Początkowo ustawa dawała ograniczone możliwości rzecznikowi, jednak po czterech nowelizacjach jego rola została rozbudowana. Rzecznik praw dziecka został m.in. wyposażony w uprawnienia o charakterze procesowym. Dzięki temu ma on prawo występować na przykład przed Trybunałem Konstytucyjnym, Sądem Najwyższym czy też Naczelnym Sądem Administracyjnym, a także ma prawa stron w sprawach cywilnych. Rzecznik podejmuje działania o charakterze generalnym i indywidualnym. Jest niezależny od innych organów państwowych i odpowiada jedynie przed Sejmem, a informacje składane posłom nie podlegają głosowaniu. Rzecznik również sam przedstawia swój budżet, który nie podlega ocenie ministra finansów. Kadencja trwa pięć lat i nie pokrywa się z kadencją Sejmu.

Dr Jaros przedstawił również statystyki z działalności Rzecznika Praw Dziecka z ostatnich kilku lat. W 2001 roku rzecznik interweniował 2.230 razy, w 2005 – 12.737, a w 2011 podejmował działania w 29.256 przypadkach. Liczba wystąpień generalnych wynosiła od kilkudziesięciu do ponad stu rocznie. W większości doczekały się one pozytywnej reakcji. Najczęściej rzecznik występuje w obronie prawa dziecka do wychowania w rodzinie. W roku 2011 było 17.481 tego typu spraw, natomiast rok później 15.060. W sprawie prawa do ochrony przed przemocą – interweniował 3.448 razy, a w 2012 r. – 4.440. Rzecznik często przystępuje też do spraw sądowych, które to uprawnienie przyznano mu w 2008 roku. W 2009 r. rzecznik przystąpił do 66 spraw sądowych. W roku 2010 było to 148 wystąpień, w 2011 – 171, zaś w 2012 roku – 220.

Były Rzecznik Praw Dziecka zwrócił również uwagę na problem eurosieroctwa w Polsce. Liczba dzieci, których rodzice wyjechali w celach zarobkowych za granicę, jest jedną z najwyższych w Europie i wynosi obecnie ponad 200 tys. Poinformował, że istnieją dwa projekty ustaw, które mają uregulować kwestię opieki nad takimi dziećmi. Jeden z nich zakłada podpisywanie tzw. umowy o patronat. Prelegent był zdania, że jest to rozsądne rozwiązanie, jednak powinno być ono kontrolowanie przez sąd.

Elżbieta Czyż, członek zarządu i koordynator programu praw dziecka w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, podzieliła się swoim doświadczeniem reagowania na łamanie praw dziecka. Zaznaczyła, że społeczeństwo dosyć późno zaczęło się interesować prawami dziecka, bo dopiero pod koniec XIX wieku. Jak zaznaczyła, wcześniej istniały już ruchy chroniące prawa zwierząt. Pierwsza organizacja chroniąca prawa dziecka w Polsce to powstały w 1981 roku Komitet Ochrony Praw Dziecka, istniejący do dzisiaj. Na początku istnienia organizacja ta zmagała się z mówieniem o problemach, które ówczesna władza państwowa negowała. W komunistycznej Polsce nie było mowy o patologicznych rodzinach, bitych i wykorzystywanych seksualnie dzieciach. Również Kościół podtrzymywał mit szczęśliwej, bezproblemowej rodziny. Komitet prowadził m.in. akcję „otwórzcie drzwi do szpitali dziecięcych”. W okresie transformacji powstało wiele organizacji zajmujących się prawami dziecka. Według przedstawicielki Fundacji pomogła w tym Konwencja o Prawach Dziecka. Organizacje te specjalizowały się w różnych dziedzinach np. pomoc dzieciom niepełnosprawnym w uzyskaniu prawa do edukacji. Prelegentka podkreślała, że dużą zasługę w forsowaniu wielu praw mają organizacje rodzicielskie, które coraz poważniej są traktowane przez rządzących. Za przykład podała ostatnie zrzeszenie się kobiet, które urodziły dzieci w pierwszym kwartale tego roku, a które walczą o uzyskanie rocznego urlopu macierzyńskiego. Zaznaczyła też, że w ostatnich latach zmieniło się również podejście do współpracy z instytucjami opiekuńczymi. Na początku pracownicy takich instytucji podchodzili nieufnie czy wręcz były zamknięte dla organizacji pozarządowych. Zwróciła też uwagę, że to dzięki staraniom ruchów społecznych dochodzi do akcji typu: „zamykajmy domy dziecka na rzecz rodzin zastępczych”. Inną formą działania są raporty przygotowywanie przez organizacje pozarządowe. - Jest to bardzo dobry instrument nacisku na władzę, żeby iść w kierunku zmiany prawa - uznała. Elżbieta Czyż podkreśliła, że coraz lepsza jest współpraca organizacji pozarządowych z instytucjami państwowymi. Obecnie oczywistym jest obserwowanie działalności instytucji zajmujących się dziećmi, monitorowanie szkół czy ośrodków poprawczych, które wcześniej wymagało wielu pozwoleń. Teraz zrozumiałym wydaje się fakt, że od środka pewnych spraw nie widać i że tego typu działania organizacji pozarządowych mogą poprawić standardy. Zaznaczyła jednak, że następuje też odwrót od angażowania się w prawa dziecka i ich zrozumienia. Zdaniem prelegentki mamy do czynienia z fasadowością. Wszyscy mówią, że wiedzą o prawach dziecka, ale niekoniecznie je rozumieją i przestrzegają. Za przykład podała brak respektowania praw ucznia przez nauczycieli. - Trudno wychować w ten sposób młodego człowieka z szacunkiem do prawa. – tłumaczyła.

W drugim panelu, który moderowała adw. Justyna Metelska, wystąpili: adw. dr Magdalena Sykulska-Przybysz z KPCz przy NRA, dr Wojciech Wiewiórowski, prezes GIODO, prof. Jerzy Zajadło z Uniwersytetu Gdańskiego oraz dr Magdalena Błażek z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego.

Adw. Magdalena Sykulska-Przybysz mówiła o problemach dotyczących prawa do wychowania w rodzinie i kontaktów z rodzicami w przypadku rozłączenia z nimi. Jej zdaniem we wszystkich działaniach dotyczących dzieci podejmowanych przez publiczne bądź prywatne instytucje opieki i sądy, nadrzędne zawsze winno być najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka. Państwo ma zapewnić, aby dziecko nie zostało odebrane rodzicom wbrew ich woli, z wyłączeniem określonych przypadków. Ważny jest również obowiązek szanowania przez państwo prawa dziecka odseparowanego od jednego bądź dwojga rodziców, do utrzymywania regularnych, bezpośrednich kontaktów z nimi, z wyjątkiem gdy jest to sprzeczne z dobrem dziecka. Jest to także istotne wobec obecnie powszechnej migracji rodziców. Pani mecenas zwróciła uwagę na art. 576 ust. 2 kodeksu postępowania cywilnego mówiący, że sąd wysłucha głosu dziecka. W rzeczywistości przepis ten nie znajduje częstego zastosowania, mimo, że stanowi, iż „sąd wysłucha”, a nie, że „może wysłuchać”. Ten brak powszechności wysłuchania dziecka jest według adw. Sykulskiej-Przybysz jednym z największych problemów sądów rodzinnych. - Sąd powinien wiedzieć o kim rozstrzyga. W końcu chodzi o jego losy.(…) W toku ustalania praw, organy władz są zobowiązane do wysłuchania i w miarę możliwości uwzględnienia zdania dziecka. – stwierdziła. Prelegentka przypomniała, że prawa dziecka do życia w rodzinie regulują przepisy Konwencji o Prawach Dziecka, Pakt Praw Obywatelskich, Europejska Konwencja Praw Człowieka, a także Konstytucja RP, w której znajduje się przepis, że każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony praw dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją.

Członkini Komisji Praw Człowieka przy NRA poruszyła również kwestię przepisów kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Art. 113 i kolejne określają zasady kontaktów z dzieckiem. Przepisy te powinny być bardziej szczegółowe. Zdaniem pani mecenas uregulowane ustawowo powinny być na przykład warunki ponoszenia kosztów przy kontaktach np. gdy rodzice mieszkają w różnych krajach, ustalenie kto płaci za podróż dziecka. Zwróciła też uwagę na czas rozpatrywania spraw. - Nasz wymiar sprawiedliwości powinien szybciej rozpatrywać z kim ma pozostawać dziecko, bo dziecko przyzwyczaja się do miejsca zamieszkania - mówiła.

Dr Wojciech Wiewiórowski przedstawił uwagi dotyczące bezpieczeństwa dzieci w Internecie. Jego zdaniem dużym problemem jest brak wiedzy dorosłych jak wykorzystywany jest Internet przez dzieci. Powoduje to, że kopiowanie prawa z życia realnego na prawo dotyczące życia wirtualnego jest nielogiczne. Z pozoru dzieci rozumieją pouczenia, że istnieją w sieci niebezpieczeństwa i że trzeba z nimi walczyć. Dzieci rozumieją, że istnieje prywatność i trzeba ją chronić. Według dr Wiewiórowskiego na poziomie deklaratywnym sprawa przedstawia się optymistycznie, gorzej jest natomiast w praktyce. Prezes GIODO przedstawił również dane, z których wynika, że 73% trzynastolatków korzysta z serwisów społecznościowych. Czyli zawarło umowę cywilną, mającą skutki cywilne i administracyjno-prawne, dotyczącą udziału w jakiejś społeczności i wymieniania się z nią informacjami. Niemniej kodeks cywilny nie daje takich uprawnień dziecku 13-letniemu, ponieważ w jego imieniu rodzic winien wyrazić zgodę. A rodzic często nie zna się na tego typu aktywności wirtualnej, zatem nie wie, na co się zgadza.

Dr Wiewiórowski zapoznał słuchaczy z planowanymi regulacjami prawnymi w zakresie ochrony dziecka w Internecie. Unia Europejska tworzy nową ramę prawną dla ochrony danych osobowych, która prawdopodobnie zostanie przyjęta w 2014. Już w preambule zwraca się uwagę, że rozporządzenie powinno zwracać szczególną uwagę na prawa dziecka. Należy dziecko informować w sposób właściwy dla jego wieku. Akt ten normuje również wykorzystanie danych osobowych dziecka poniżej 13 roku, o ile zgodę na to podpisał rodzic dziecka, a administrator ma podjąć racjonalne starania w celu uzyskania możliwej do zweryfikowania zgody. Resztę reguluje prawo cywilne. Podkreślił jednak, że Internet to nie tylko laptop czy smartphone. To sieć urządzeń, które z Internetem się łączy. Zaznaczył, że rodzice próbując uchronić dziecko przez zagrożeniem najczęściej odcinają dziecko od Internetu albo nakładają kontrolę. Dr Wiewiórowski uważa, że dziecko każdy filtr nałożony przez rodzica szybko rozpracuje, może też poprosić kolegę o zarządzanie swoim kontem, co stanowi kolejne zagrożenie. Rozwiązanie problemu widzi w próbie zrozumienia co się dzieje w środowisku z którym powszechny kontakt jest ograniczony.

Z kolei prof. Jerzy Zajadło, kierownik katedry teorii i filozofii państwa i prawa oraz zakładu praw człowieka na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, omówił kwestię prawa dziecka do swobody wyznania i światopoglądu. Przywołał słowa Selima Hazbijewicza, politologa i pisarza, który na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku powiedział, że najbliższa przyszłość będzie skupiona na wojnach religijnych. Wszyscy wtedy w to powątpiewali. Szybko jednak doszło do wydarzeń na Bałkanach, ataku na WTC, czy też ostatnich wydarzeń w Bostonie. Te wojny toczą się również na tle ideologicznym. - Żadne inne orzeczenie ETPCz nie wywołało takich emocji jak Lautsi vs Włochy w sprawie obecności krzyży w przestrzeni publicznej - podkreślał. Również dyskusje dotyczące in vitro, adopcji przez pary gejowskie, czy też nauczania religii w szkołach mają podłoże wyznaniowe. Dlatego gdy ten problem dotyczy dzieci staje się jeszcze bardziej skomplikowany. - Przestrzegałbym aby prawa człowieka były postrzegane jedynie przez pryzmat jurydyczny. Na fenomen praw człowieka trzeba patrzeć również jako problem polityczny, moralny, społeczny, czy też ekonomiczny. – mówił. Jego zdaniem prawnicy zajmujący się prawami człowieka muszą pokazać pewną empatię. Oprócz wiedzy muszą okazać uczucia. Szczególnie gdy chodzi o prawa dziecka, bo są one skomplikowane ze względu na zawiłość zagadnień. - Między dzieckiem i państwem pojawia się jeszcze rodzic, nauczyciel czy też katecheta - tłumaczył.

Dr Magdalena Błażek, psycholog, biegła sądowa i mediator, przybliżyła kwestię prawa dziecka do poszanowania jego godności i odrębności od strony psychologicznej oraz w jakich obszarach to prawo jest łamane. Jej zdaniem najczęstszym przejawem naruszania godności dziecka jest: przemoc fizyczna i psychiczna, przemoc seksualna, rygoryzm wychowawczy, liberalizm wychowawczy, pozbawienie dzieciństwa, seksualizacja środowiska wychowawczego i społecznego oraz naruszanie prawa dziecka do posiadania pełnej rodziny.

Pani psycholog zwróciła uwagę na obciążanie dziecka decyzją z kim woli być po rozstaniu rodziców. - Jest to niezwykle obciążające dla dziecka i powinna być to decyzja rodziców a nie dziecka - uważa.

Jak już wcześniej wspominano, również dr Błażek podkreślała, że problem przemocy fizycznej wobec dzieci dostrzeżono późno. Dopiero w 1961 rozpoznano syndrom dziecka maltretowanego. Zauważyła, że często problem przemocy fizycznej jest dostrzegany zbyt późno. Co powoduje skrajne reakcje prawne jak np. natychmiastowe odebranie rodzicom dziecka. Podkreśliła, że każda sytuacja  jest indywidualna. Problemem jest brak kontroli w naszym społeczeństwie. - Nawet dziadkowie mówią, że się nie wtrącają w sprawy młodych - argumentowała. Stwierdziła, że w rodzinach w których dochodzi do przemocy mamy do czynienia z izolacją rodzinną i na to należy zwracać szczególną uwagę. Zdaniem dr Brożek o wiele trudniej dostrzec przemoc psychiczną. Może ona być bardzo dyskretna, co będzie trudno zakwalifikować do przemocy, np. zbyt częste moralizowanie. - Trudno znaleźć granicę między wychowaniem a nadmiernym rygoryzmem - tłumaczyła. Przemoc seksualna od strony psychologicznej definiowana jest jako subiektywne przekonanie ofiary przemocy, że do takowej doszło. Rozmija się to z definicją prawną. Istotną kwestią jest również pozbawianie dziecka dzieciństwa. Zdaniem prelegentki jest to bardzo aktualny i duży problem. Głównie wynika on z przebywania w środowisku patologicznym. Dziecko musi przedwcześnie dorosnąć, nabrać kompetencji żeby przetrwać. Jednak problem ten pojawia się również w świecie ludzi wykształconych, posiadających wysoki status społeczny. Te dzieci narażone są na tzw. przyspieszony rozwój, a dziecko ma prawo rozwijać się we własnym tempie. Nawet jeśli czegoś się nauczy w sposób przyspieszony, to nauczy się tego tylko jako działania automatycznego. Zmuszanie dziecka do pełnoetatowego zajęcia to również pozbawianie dziecka dzieciństwa. - Dziecko ma prawo się bawić. Bo dzieciństwo polega na tym, że dzieci się bawią. Zmuszanie dwulatka do chodzenia na angielski, na lekcje tenisa, na pływanie jest absolutnie atakiem na godność i odrębność tego dziecka. – tłumaczyła prelegentka. Dr Błażek podkreślała również, że dziecko ma prawo do autorytetu rodziców. – Jeśli dajemy dziecku zbyt dużą swobodę to jest to złe. Dziecko musi mieć poczucie bezpieczeństwa.- argumentowała. 

W ostatnim panelu wystąpiły: prof. Monika Płatek z Uniwersytetu Warszawskiego, Renata Durda z Fundacji Niebieska Linia, radca prawny Sylwia Zarzycka z fundacji Między Niebem a Ziemią, Olga Trocha z Fundacji Dzieci Niczyje oraz Małgorzata Szuleka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Profesor Monika Płatek wyraziła uznanie, że państwo dostrzega, iż dzieci poniżej 15 roku życia powinny być przesłuchiwane w charakterze świadka w innej formie niż dorośli, jednak ta ochrona powinna dotyczyć szerszej rzeszy osób. Jej zdaniem gdy chodzi o kwestie dotyczące dzieci, to się eksperymentuje. To dotyczyło m.in. postępowania mediacyjnego, gdzie przez dziesięć lat eksperymentowało się na dzieciach. Pani profesor była zdania, że nadal w Polsce funkcjonuje pogląd, że dziecko jest własnością rodziców, którzy wychowują je jak chcą. Za przykład podała, że ponad 60% dorosłych nie widzi nic złego w biciu dzieci. Nie pomogły w tym myśleniu zmiany w kodeksie rodzinnym. Podkreśliła, że z badań naukowych wynika, że każdy kto bije był bity jako dziecko. Zaznaczyła też, że źle się stało, że przy zmianach prawnych poświęcono dzieci. Z kodeksu rodzinnego skreślono art. 4 mówiący, że nie wolno bić i poniżać psychicznie dzieci. – Byliśmy bliscy nie wprowadzenia Konstytucji, kiedy padła propozycja zapisu, że dziecko trzeba wysłuchać. Mówiono, że jest to zamach na rodzinę – tłumaczyła.

Podkreśliła, że trzeba się zmierzyć z problemem procedury, która pozwala odcinać się od emocji. Zauważyła, że w sądach jest wręcz promowane to żeby się nie angażować emocjonalnie. - W efekcie stwarzamy sytuację odhumanizowanego działania. – przekonywała.

Obszarem na co dzień niedostrzeganym jest - zdaniem prof. Płatek - przemoc rówieśnicza. Inaczej traktowana jest osoba, która stała się ofiarą osoby pełnoletniej a inaczej, kiedy ten czyn popełnił nieletni. Jeśli dziecko zostanie skrzywdzone przez dziecko jego sytuacja prawna jest znacznie gorsza. Zdaniem pani kryminolog jest to niedostrzegalna luka w prawie. Zwróciła też uwagę na zmiany w przepisach, która przynoszą wiele zła. Za przykład podała przepisy dotyczące ochrony przed pedofilią. Wprowadzone przepisy zakazują współżycia seksualnego z osobą poniżej 15 roku życia. Ustawodawca nie przewidział tzw. prawa Romea i Julii, kiedy różnica wieku między sprawcą a ofiarą jest niewielka i nie ma mowy o gwałcie, a jedynie o pierwszych doświadczeniach seksualnych. Według pani profesor nie dostrzeżono autonomii seksualnej dziecka. Zwróciła też uwagę na traktowanie sądów rodzinnych jako tych o mniejszym znaczeniu, co niesie za sobą traktowanie rozpatrywanych tam spraw jako mniej ważnych.

Renata Durda mówiła o ochronie dzieci przed przemocą. W roku 1997 fundacja Niebieska Linia rozpoczęła kampanię społeczną pt. „Zatrzymać przemoc domową”, w której zaistniało hasło: „bo zupa była za słona”. Kampania ta przez wiele środowisk została odebrana jako szkodliwa politycznie i społecznie, bo utwierdzała przekonanie, że polska rodzina jest patologiczna. Zaznaczyła też, że w 2005 roku z ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie trzeba było usunąć zapisy dotyczące bicia dzieci. Pięć lat później znalazła się część wprowadzająca zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Jej zdaniem w zmianie mentalności społecznej wokół stosowania przemocy wobec dzieci jest jeszcze długa droga do przebycia. Przytoczyła statystyki, z których wynika, że w grupie nauczycieli aż 70% wyraża  aprobatę dla stosowania kar cielesnych. 80% dorosłych stosuje bicie własnych dzieci. 5% badanych przyznało, że pobiło swoje dziecko tak, że wywołało to uraz. Przemoc najrzadziej dotyczy dzieci ze szkół podstawowych. Im starsze stają się dzieci, tym bardziej są narażone na doświadczenie przemocy. 35% uczniów w gimnazjach i 38% w szkołach średnich doświadczyło przemocy ze strony nauczycieli. Dodała, że wokół dzieci brakuje sojuszników. Rzadko kiedy nauczyciele reagują na bicie dzieci. – Dzieci mają prawo na papierze, ale nie mogą go wyegzekwować od dorosłych. A jeśli dorośli nie będą im towarzyszyć to będzie źle. – mówiła.

Tam gdzie bije się dorosły z dorosłym mówimy o napaści. Tam gdzie człowiek bije zwierze mówimy o okrucieństwie, ale tam gdzie bije się dzieci mówimy że to dla ich dobra, bo je wychowujemy. – podsumowała.  

R.pr. Sylwia Zarzycka opowiedziała o pracy fundacji Między Niebem a Ziemią, która pomaga dzieciom śmiertelnie chorym i ich rodzinom. Swoje wystąpienie rozpoczęła od prezentacji filmu o dzieciach będących pod opieką fundacji. Obraz wywołał wielkie wzruszenie osób obecnych na sali. Obecnie fundacja ma 26 podopiecznych, większość z nich to ofiary błędu w sztuce medycznej. Najczęściej są to przypadki zbyt późnego podjęcia decyzji o cesarskim cięciu lub złej diagnozy. Mec. Zarzycka przekonywała, że rodziny te są podwójnie poszkodowanie, bo takie błędy w sądzie jest bardzo trudno udowodnić. Prelegentka podkreślała, że sytuacja rodzin jest dramatyczna. – Rozumiem dlaczego w Polsce jest tyle fundacji pomagających chorym dzieciom. Dlatego, że nie ma tej pomocy ze strony państwa.

Przypomniała, że w Konwencji o Prawach Dziecka jest kilka artykułów poświęconych prawu dzieci chorych. Takim dzieciom należy się pełnia normalnego życia w godnych warunkach, należy się szczególna troska, bezpłatna pomoc ze strony państwa oraz korzystanie z zabezpieczenia społecznego. W Polsce dwie ustawy regulują sytuację dzieci chorych: o świadczeniach rodzinnych i o pomocy społecznej. Nie ma natomiast żadnego artykułu, który by przyznawał pomoc dzieciom tylko dlatego że są chore. Zazwyczaj pomoc przewidziana w przepisach należy się ich rodzicom i uzależniona jest od ich dochodu. Mec. Zarzycka zwróciła uwagę, że bardzo często chore dzieci wychowują samotne matki, które nie mogą pójść do pracy, bo wychowanie chorego dziecka wymaga całkowitej rezygnacji z siebie. Zasiłek rodzinny zaś uzależniony jest od dochodu. Według wyliczeń pani mecenas samotna matka dostaje ok. 1000 zł., a koszty życia są wielokrotnie wyższe.

R.pr. Olga Trocha z fundacji Dzieci Niczyje przedstawiła sytuację dziecka jako ofiary przemocy. Zwróciła uwagę na wykonywanie praw dziecka w postępowaniu karnym. Reprezentację dziecka pokrzywdzonego w postępowaniu reguluje art. 51 par. 2 kodeksu postępowania karnego i jest to przedstawiciel ustawowy lub osoba pod której opieką małoletni pozostaje. W praktyce w ok. 90% przypadków reprezentację tę sprawują rodzice. Zdaniem mec. Trochy nie ma w tym nic niepokojącego jeśli sprawcą jest obca osoba. Jest jednak szereg spraw m.in. o wykorzystywanie seksualne kiedy rodzic jest sprawcą. Wtedy jest wątpliwość czy dziecko reprezentowane przez tego drugiego rodzica będzie reprezentowane należycie. W orzeczeniu Sądu Najwyższego z 2010 roku wskazano, że dziecko nie powinno być wtedy reprezentowane przez rodzica. Zdaniem Sądu powinien to być kurator procesowy. Kuratorem procesowym mogą być m.in. osoby wskazane przez rodziców, osoby bliskie dziecku, osoby wskazane przez organizacje społeczne i MOPS-y. W praktyce osobami tymi są np. pracownicy sekretariatów, adwokaci i radcowie prawni. Mec. Trocha uważa, że otwartym tematem jest jakie kompetencje powinien posiadać kurator. Zwróciła też uwagę, że najtrudniejszym elementem jest kwestia relacji kuratora z rodzicem wyłączonym. - Rodzic, który w dobrej wierze zgłosił przestępstwo, jest odcinany od całego postępowania. W skrajnych przypadkach jest również odcięty od informacji o tym postępowaniu. – zaznaczała. Przedstawicielka Fundacji podkreślała też, że istotna jest dobra relacja kuratora z dzieckiem, która wymaga poznania dziecka. Również i mec. Trocha podkreślała istotę wysłuchania dziecka przez sąd. - Tak ważna kwestia musi mieć jasne przepisy, nie może być luźno interpretowana. – stwierdziła. Interwencji legislacyjnej wymaga też wyznaczanie specjalnego przedstawiciela dla dziecka, bowiem to co jest obecnie praktykowanie jest wątpliwe.

Zwróciła również uwagę, na ochronę dziecka przed kontaktem z krzywdzącym. Zdarza się, że przesłuchiwania świadków są organizowane o tej samej godzinie, a dziecko narażone jest na kontakt z osobą która ja krzywdziła. - Myślmy systemowo o dziecku a nie z perspektywy procedury. – apelowała.

Małgorzata Szuleka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przedstawiła efekty badań dotyczących udziału dzieci w postępowaniu cywilnym i karnym, które zostały przeprowadzone na zlecenie Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Badania przeprowadzono w ubiegłym roku, uczestniczyło w nich 10 krajów europejskich. Przeprowadzono wywiady indywidualne m.in. z sędziami, prokuratorami, adwokatami, psychologami i pracownikami organizacji pozarządowych. Koncentrowano się na sytuacjach w których dziecko może być świadkiem bądź uczestnikiem postępowania. Badania miały również sprawdzić w jakim stopniu realizowane są wytyczne Rady Europy dotyczące wymiaru sprawiedliwości przyjaznego dzieciom.

Prelegentka nakreśliła obraz przesłuchania dziecka w postępowaniu karnym i cywilnym. W postępowaniu karnym dziecko może być przesłuchane w trybie art. 177 kpk. Jeśli jest pokrzywdzonym lub świadkiem i ma mniej niż 15 lat to może być przesłuchiwane w trybie przesłuchania ochronnego. W pierwszym przypadku dziecko może przesłuchiwać zarówno policja jak i prokuratura i sąd. W drugim natomiast dziecko przesłuchuje wyłącznie sąd w obecności biegłego psychologa. Dziecko może być przesłuchiwanie tylko raz w trybie ochronnym, zaś według art. 177 wielokrotnie. Artykuły te nie regulują gdzie dziecko ma być przesłuchiwane. Wszyscy respondenci nawiązywali do praktyk przesłuchań w „przyjaznych pokojach przesłuchań”. Badający odwiedzali te pokoje. Prelegentka opisywała, że zazwyczaj są one pomalowane w pastelowych kolorach, meble są dostosowane do wzrostu dziecka, ale tylko małego. Rzadko są ustawione meble dla starszych dzieci. W pokojach tych są również zabawki, co jest sprzeczne z wytycznymi, ponieważ to rozprasza dzieci. Pomimo, że w wielu ośrodkach są specjalne pokoje przesłuchań, to w wielu z nich nie ma sprzętu do nagrywania, co poddaje w wątpliwości sens ich istnienia, bowiem skoro nie ma jak odtworzyć przesłuchania, to trzeba ponownie przesłuchać dziecko w sądzie.

Wszyscy respondenci uznali, że najtrudniejszym element przesłuchania jest poinformowanie dziecka o przysługujących mu prawach. Problemem jest poinformowanie dziecka o jego prawach tak, by go nie zestresować.

Z kolei w udziale dziecka w postępowaniu cywilnym, wątpliwości budzi obligatoryjna zasada wysłuchania dziecka przez sąd. Z badań wynika, że wszyscy badani sędziowie deklarowali że wysłuchują dzieci, natomiast wśród adwokatów były różne zdania – że nigdy się nie spotkali z takim wysłuchaniem, bądź nie były one wystarczające. Małgorzata Szuleka zwróciła uwagę, że badania wskazały, iż w przypadku gdy sędzia ma wysłuchać małoletniego, a strony są coraz bardziej skłócone, to warunki wysłuchania są bardziej przyjazne dziecku. Czasem wręcz sędziowie próbują przenieść na grunt cywilny praktyki z przesłuchań w przyjaznych pokojach.

Konferencja spotkała się z wielkim uznaniem uczestników. Tradycją jest już, że konferencje organizowane przez Komisję Praw Człowieka przy NRA odbywają się przy pełnej sali słuchaczy od pierwszego, po ostatni panel.

Z tematami dotyczącymi praw dzieci zapoznawali się nie tylko adwokaci i aplikanci adwokaccy, ale również sędziowie sądów rodzinnych, prokuratorzy, pielęgniarki, psychologowie oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych.

Organizatorzy złożyli na ręce adw. Jerzego Glanca, dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku, szczególne podziękowania za pomoc finansową i organizacyjną przy konferencji na temat praw dziecka.

Kolejna konferencja KPCz odbędzie się już w czerwcu, we Wrocławiu, a dotyczyć będzie mobbingu i dyskryminacji w środowisku pracy. Szczegóły zostaną zamieszczone już wkrótce na stronie adwokatura.pl

Joanna Sędek

szefowa biura prasowego NRA



 

Share on FacebookShare on TwitterShare on LinkedInSend Email