Panaceum na nietolerancję jest edukacja

17.04.2014

Edukowanie i osobisty kontakt z przedstawicielami mniejszości to najlepszy sposób na walkę z nietolerancją i uprzedzeniami – podkreślali prelegenci i uczestnicy konferencji „Inność, tolerancja, uprzedzenia”, która odbyła się 12 kwietnia w Warszawie. Zorganizowała ją Komisja Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej.

Wśród zaproszonych gości byli: Katarzyna Gonera, sędzia Sądu Najwyższego, adw. Czesław Jaworski, redaktor naczelny „Palestry”, prof. dr hab. Leszek Kubicki, Anna Grodzka, posłanka na Sejm RP, Hanna Machińska, dyrektor Biura Rady Europy, Joanna Kaczorowska, dziekan ORA w Płocku.

Gości powitał adw. Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Nawiązał do zbliżającej się 25. rocznicy odzyskania realnej wolności przez Polskę i zachęcił, by ta konferencja była okazją do refleksji, czy przez ostatnie ćwierć wieku podążaliśmy wiernie za ideałami tych, którzy walczyli o wolność. Czy dziś jest tak, że wszyscy: kobiety, dzieci, mężczyźni - każdy człowiek jest w Polsce szanowany? Czy szanuje się wolność jednostki, jej prawo do samorealizacji. Prezes NRA przypomniał, że poprzednie konferencje Komisji Praw Człowieka dotyczyły m.in. mobbingu. Z doświadczenia pracy adwokackiej adw. Zwara wywiódł wniosek, że w kwestii mobbingu i dyskryminacji nadal jest w Polsce wiele do zrobienia.

Podkreślił, że adwokaci walczą o prawa obywatelskie, ochronę wolności człowieka od 95 lat, bo taką misję obrała polska Adwokatura, takie były ideały ludzi w 1918 roku. Adw. Zwara stwierdził też, że społeczeństwo obywatelskie w Polsce byłoby uboższe bez adwokatów. – Zachęcam do dyskusji, co my, jako Polacy, adwokaci, obywatele, możemy zrobić, by dokonywać zmian na lepsze – powiedział.

Konferencję otworzył adw. Mikołaj Pietrzak, przewodniczący Komisji Praw Człowieka przy NRA. Mówił o chlubnej historii Polski, która ma długą tradycję tolerancji – od czasów, gdy na jej terenach obok siebie pokojowo współistnieli Żydzi, Tatarzy, Ormianie, Ukraińcy, Litwini. – Ta wielokulturowość jest obecna w naszej literaturze, w dziełach historycznych – powiedział. Ale, dodał, nasza historia zawiera też mroczne karty – uprzedzeń co do wyznania, roli płci w społeczeństwie, a także pogromy żydowskie. Również współcześnie media donoszą o wydarzeniach, które są świadectwem tego, że polskie prawo nie chroni dostatecznie przed dyskryminacją. Świadczą o tym problemy mniejszości seksualnych, cudzoziemców, osób niepełnosprawnych, starszych. Adw. Pietrzak wyraził nadzieję, że ta konferencja przyczyni się do refleksji, do starań o wzmocnienie standardów, jakimi należy się kierować w walce z wszelkiego rodzaju dyskryminacją.

Pierwszy panel moderowała adw. Katarzyna Szoda-Wolska, wiceprzewodnicząca Komisji Praw Człowieka przy NRA.

O mowie nienawiści widzianej oczami psychologa mówił dr hab. Michał Bilewicz z Wydziału Psychologii UW. Opierając się na badaniach, wskazywał jaki wpływ ma ona nie tylko na tych, wobec których jest skierowana, lecz także na tych, którzy jej słuchają. Zwrócił uwagę, że propagowanie stereotypów o Żydach jako osobach chciwych, spiskujących, lobbujących, pragnących dorobić się na Holokauście, można również współcześnie dostrzec w mediach. W sklepach z pamiątkami stale są w sprzedaży obrazki z Żydem przyglądającym się monetom, które są odbierane przez żydowskich turystów jako wyraz antysemityzmu. Obraźliwe „etykietki słowne” pojawiają się w mediach także wobec przedstawicieli różnych ras, niekiedy pod przykrywką programu satyrycznego. Dr hab. Bilewicz przestrzegał, że samo czytanie czy słuchanie negatywnych stereotypów, zmienia nastawienie odbiorców takich treści do mniejszości narodowych, innych ras czy do mniejszości seksualnych. Z kolei konsekwencje mowy nienawiści są bardzo niebezpieczne, jeśli chodzi o tych, wobec których jest ona skierowana. Powoduje u osoby atakowanej depresję, może skłonić do samobójstwa.

Karolina Kędziora, radca prawny, wiceprezeska Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, opowiadała o deficycie standardu równości w Polsce. Wskazywała na luki w prawie, które powodują, że brakuje ochrony np. studentek czy studentów przed molestowaniem ze strony wykładowców. Pracownicy na uczelniach są chronieni, ale już wobec studentów pole do nadużyć jest zdaniem r.pr. Kędziory duże. Rozwiązaniem problemu mogłaby być możliwość występowania z powództwem nie przeciwko osobie, lecz skarżenie uczelni. To powinno skłonić je do podejmowania działań prewencyjnych, by nie dochodziło do molestowania.

R. pr. Kędziora wskazała też na niepełnosprawnych jako na grupę dyskryminowaną w edukacji. Podała przykład dwóch mężczyzn, którzy zostali przyjęci na płatne studia, ale nie dopuszczono ich do ostatniego egzaminu, argumentując, że ich niepełnosprawność nie pozwoli na wykonywanie danego zawodu. Mężczyźni nie tylko stracili pieniądze, ale także czas, a przecież wiązali z danym zawodem swoją przyszłość. Ostatecznie, dzięki wsparciu organizacji pozarządowej, udało się im wygrać z uczelnią i przystąpić do egzaminu oraz uzyskać licencjat. Prelegentka zachęcała prawników do wspierania i współpracy ze środowiskami, które walczą z dyskryminacją.

Dr Witold Klaus, prezes zarządu Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, przedstawił sytuację cudzoziemców w Polsce, których jest stosunkowo niewielu – według niektórych badań mniej niż 1 proc. - a mimo to Polakom wydaje się, że za dużo. Nasi rodacy nie mają pozytywnej opinii o przybyszach, najbardziej zaś nie lubią tych nacji, które są najliczniej reprezentowane. Migranci stale spotykają się z obraźliwymi wypowiedziami, rzadziej zdarzają się pobicia – wśród atakowanych najczęściej poszkodowani są czarnoskórzy mężczyźni. Obcokrajowcy skarżą się też na policję, funkcjonariusze dość często nie są zainteresowani prowadzeniem ich spraw. Bywają niemili, odnoszą się do cudzoziemców pogardliwie, dużym problemem jest bariera językowa, rzadko do współpracy zapraszani są tłumacze. Policjanci bagatelizują też sprawy migrantów.

Dr Klaus zwracał uwagę na edukacyjny wymiar tego, jak państwo rozwiązuje problemy migrantów i jak politycy mówią o nich w mediach. To bardzo wpływa na całe społeczeństwo.

W ramach dyskusji, głos zabrał adw. Zwara, który wrócił do problemu niepełnosprawności i wolności wyboru zawodu. Przypomniał, że także prawnicy zastanawiali się kiedyś, czy osoba niewidoma może studiować prawo? – Każdy może studiować, nie można ograniczać dostępu do edukacji i samodoskonalenia – podkreślał. To czy dana osoba będzie mogła potem wykonywać zawód, to kwestia osobna i zweryfikuje to rynek pracy. Adw. Zwara przypomniał też, że jeszcze 25 lat temu wydział anglistyki nie przyjmował osób na wózkach inwalidzkich.

Dr hab. Bilewicz podkreślał, odpowiadając na pytania z sali, że najlepszą metodą walki z mową nienawiści jest edukacja. Ważny jest też kontakt osobisty z przedstawicielami grup mniejszościowych, samo czerpanie wiedzy tylko z telewizji jest szkodliwe.

W drugim panelu, moderowanym przez adw. Pawła Osika, członka KPCz przy NRA, mówiono o problemach Romów, związków homoseksualnych i osób starszych.

Dr Anna Śledzińska-Simon opowiadała o niezwykle złożonej sprawie Romów we Wrocławiu, którzy zajmują nielegalnie działki, należące do gminy. Są obywatelami Rumunii, czyli także Unii Europejskiej. Po 3 miesiącach pobytu w naszym kraju powinni zarejestrować się, jednak tego nie robią, z różnych przyczyn: nie znają przepisów, a gdy je poznają, wolą płacić karę (ok. 500 zł) niż dokonać rejestracji, często wyjeżdżają, np. do Niemiec, po czym wracają, skład grupy zajmującej nielegalnie działki gminy Wrocław jest zmienny. Część osób nie posiada dokumentów, trudno jest więc ustalić ich tożsamość. Dr Śledzińska-Simon przyznała, że dla Romów korzystniejsze jest status quo – nie chcą korzystać z opieki socjalnej państwa, bo oznaczałaby ona rozbicie wspólnoty, a także ingerencję w życie rodzinne. Opieka społeczna mogłaby odbierać im dzieci. Prelegentka dodała, że w świetle unijnego prawa oraz podobnych spraw dotyczących eksmitowania Romów, likwidowanie obozowiska całej grupy jest formą dyskryminacji.

Dr Dorota Pudzianowska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przytoczyła sytuacje prawne osób pozostających w związkach homoseksualnych i tworzących tzw. tęczowe rodziny. Jedna z nich dotyczyła mężczyzn, którzy zarejestrowali związek partnerski poza terytorium Polski. Partner Polaka pochodził z Dominikany – obywatele tego kraju muszą mieć  wizę, by wjechać do Polski. Gdy obaj chcieli przyjechać do naszego kraju, Dominikańczyk, który nie miał wizy, został zatrzymany na lotnisku i odesłany do Wielkiej Brytanii. Zgodnie z europejską dyrektywą, Polska nie ma obowiązku wpuszczania bez wymaganej wizy partnera obywatela polskiego ze związku zarejestrowanego w innym kraju, ale nie uznawanego na jej terytorium. Ta sama dyrektywa mówi też jednak o tym, że nasz kraj ma obowiązek ułatwienia takiego wjazdu. Po interwencjach Fundacji, zmieniono praktykę straży granicznej i teraz obywatele krajów Trzeciego Świata, pozostający w związkach partnerskich z obywatelami polskimi, otrzymują wizę na 15-dniowy pobyt.

Inny przypadek, o którym mówiła dr Pudzianowska, to odmowa prawa do zakupu nieruchomości w Gdańsku przez cudzoziemca, partnera obywatela polskiego. Odmowa była zgodna z przepisami, jednak Fundacja powołuje się na przypadek heteroseksualnego konkubinatu, który w takiej samej sprawie został potraktowany inaczej – cudzoziemka pozostająca w konkubinacie z obywatelem polskim uzyskała zgodę na zakup nieruchomości.

Trzecia sprawa dotyczyła transkrypcji aktu urodzenia dziewczynki, która przyszła na świat w Wielkiej Brytanii. Jej matka była w zarejestrowanym związku partnerskim z inną kobietą. W akcie urodzenia dziewczynki wpisana byłą matka oraz jej partnerka, jako rodzic. Urzędnik stanu cywilnego w Polsce odmówił sporządzenia transkrypcji, powołując się na klauzulę porządku publicznego – w polskich dokumentach kobieta nie może figurować w rubryce „ojciec”.

Kolejna sprawa, już pozytywnie zakończona, dotyczyła najmu mieszkania po zmarłym partnerze.

O dyskryminacji ze względu na wiek mówiła dr Anna Zawidzka-Łojek z Wydziału Prawa i Administracji UW. Zwróciła uwagę, że o dyskryminacji ze względu na wiek mówimy od stosunkowo niedawna i rzadziej. Co ciekawe, osoby, które składają powództwo o dyskryminacji ze względu na wiek, to np. piloci linii lotniczych, profesorowie uniwersyteccy czy lekarze, których próbuje się odesłać na emeryturę. Często też występuje dyskryminacja ze względu na wiek, jeśli chodzi o usługi finansowe czy opiekę medyczną. - A czy można zwolnić pracownika, bo osiągnął wiek emerytalny i czy to jest korzystne dla samej firmy? – zachęcała do refleksji dr Zawidzka-Łojek. Zwracała też uwagę na zjawisko dyskryminacji wielokrotnej – gdy jedna osoba jest dyskryminowana z kilku powodów, np. będąc starszą kobietą. Wówczas rzadko dyskryminacja ze względu na wiek jest kryterium silniejszym. Zdaniem prelegentki, potrzebna jest regulacja dotycząca połączenia wielu kryteriów dyskryminacji.

W trzecim panelu, prowadzonym przez adw. Justynę Metelską, wiceprzewodniczącą KPCz przy NRA, skupiano się głównie na prawnych aspektach dyskryminacji. Prof. dr hab. Mirosław Wyrzykowski, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, przypomniał, że istnieje kilka definicji tolerancji, ale skupił się na tej rozumianej jako zasada współżycia jednostek, grup i państw. Profesor przypomniał, że źródłem tolerancji jest pluralizm, a postawa tolerancyjna jest także zróżnicowana – od trudnej akceptacji, poprzez obojętność, postawę stoicką aż po entuzjastyczną aprobatę odmienności. Prof. Wyrzykowski przypomniał też, że zasady tolerancji można wywieść z Konstytucji i poprzeć zobowiązaniami prawa międzynarodowego.

Jego zdaniem, nietolerancja staje się problemem, gdy stary porządek zderza się z nowym, a dotychczasowa wiedza warunkowana jest uprzedzeniami. Zdobywając nową wiedzę, nabywamy nowej perspektywy oglądu rzeczywistości.  Tolerancja jest wartością mającą zapewnić pluralizm, wolność i równość wszystkim adresatom norm prawnych. Pozwala – zdaniem prof. Wyrzykowskiego – na rozmowę o kwestiach trudnych bez akceptacji odmiennego poglądu.

Profesor dodał, że także tolerancja ma granice – nie może być wykorzystywana do podważania tolerancji, czyli ludzie nietolerancyjni muszą być tolerowani, dopóki nie zagrażają tolerancyjnemu społeczeństwu i jego instytucjom.

Justyna Chrzanowska, pełnomocnik ministra spraw zagranicznych ds. postępowań przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, mówiła o europejskim zakazie dyskryminacji. Podkreśliła, że ochrona jednostek byłaby większa, gdyby Polska przyjęła Protokół 12. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, zakazujący wszelkiej dyskryminacji. Prelegentka przypomniała też, że za dopuszczenie się dyskryminacji wobec jednostek odpowiadają funkcjonariusze a za działanie funkcjonariuszy odpowiedzialność ponosi państwo. Wskazywała też na obowiązek, jaki spoczywa na władzach, by weryfikować wszelkie podejrzenia o pobudki rasistowskie w sprawach, w których poszkodowanymi są mniejszości etniczne.

Mirosław Wróblewski z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, opowiadał o dodatkowych obowiązkach rzecznika, wynikających z ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania, zwanej potocznie ustawą równościową. Rzecznik musi teraz nie tylko zajmować się skargami, ale też sprawdzać obszary nieznane, robić badania nt. zjawisk i sytuacji osób narażonych na dyskryminację, które rzadko zgłaszają swoją krzywdę oraz publikować sprawozdania na ich podstawie. We współpracy z CBOS-em Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich przeprowadza 3-4 badania rocznie, przeprowadzając ankiety wśród ofiar, ale też pracowników socjalnych. Z tych opracowań widać np. jak ważna jest znajomość języka migowego wśród urzędników oraz to, że dla osób starszych i niepełnosprawnych ważna jest możliwość osobistego głosowania w wyborach – więc należy przystosowywać lokale wyborcze do ich potrzeb.

Przedstawiciel RPO wyraził nadzieję, że upowszechnianie takich badań wpłynie na świadomość społeczną i przyczyniać się będzie do zmniejszania dyskryminacji w Polsce.

O prawach mniejszości mówiła także dr Małgorzata Szeroczyńska, zastępca prokuratora rejonowego Warszawa-Śródmieście. Wskazywała ona na przyczyny, dla których nie zawsze możliwe jest szybkie  rozstrzygnięcie sprawy o mowę nienawiści. Istotne jest to, że o ile pokrzywdzona osoba sama o tym nie powie, prokurator nie może ją zapytać o religię czy orientację seksualną. A jeśli ktoś nie jest Żydem, czy homoseksualistą, to antysemickie czy homofoniczne epitety nie mogą go obrażać. Trudno jest też udowodnić propagowanie zakazanych treści w przypadku malowania na murach swastyk – gdy istnieje kilka interpretacji znaczenia tego znaku i oskarżony może bronić się, że manifestuje swoją wiarę w staroindyjską symbolikę. – W takich sprawach istotny jest zamiar, co człowiek chciał przekazać? – przypomniała dr Szeroczyńska. Wskazała na przykład tęczy na Placu Zbawiciela, która była niszczona ze względu na skojarzenie z symbolem seksualnej wolności, ale też prokurator spotkała się z zarzutem, że w ten sposób szkaluje się symbol katolicki – przymierza Boga z Noe. Dr Szeroczyńska mówiła też o trudnej kwestii rozstrzygnięcia, czy dane zdanie mieści się jeszcze w ramach wolności wypowiedzi, czy już jest mową nienawiści. Przypomniała tu o amerykańskiej maksymie „Twoje poglądy mi się nie podobają, ale oddam życie, żebyś mógł je głosić”. – Wielokrotnie kłócimy się w prokuraturze na temat konkretnych przypadków, czy ta granica wolności została już przekroczona, czy jeszcze nie – dodała.

Zwróciła też uwagę na nierówność, jeśli chodzi o ściganie – ścigani są kibice, internauci, graficiarze, artyści, ale politycy, księża i nauczyciele już nie. Do tego prokuratorzy stają przed ważnym problemem – jak karać? Bo jeśli chodzi o jedno zdanie, jaka kara powinna być wyznaczona? Czasem też trudno odnaleźć sprawcę, jeśli chodzi o mowę nienawiści w Internecie. Bo nawet jeśli odnajdzie się komputer, na którym został wpisany obraźliwy tekst, to może się okazać, że jest to komputer w akademiku lub na uczelni – korzysta z niego kilkanaście a nawet kilkadziesiąt osób.

Do tego dochodzą problemy natury finansowej – jeśli sprawa jest o mowę nienawiści na stadionie, są zapisy kamer sprawców, to trzeba zatrudnić eksperta, który potwierdzi, że podejrzany jest tym, którego widać na zdjęciach z monitoringu. Trzeba też zatrudnić językoznawcę, który jako ekspert wyjaśni treść wypisaną na transparentach. Każdemu z nich trzeba zapłacić, a budżet jest niewielki.

- Jest jeszcze czynnik ludzki, w prokuraturze pracują osoby z dużym doświadczeniem, które często nie chcą się zajmować sprawą o jedno zdanie – mówiła dr Szeroczyńska, dodając, że w stosunku do rosnących lawinowo spraw, zbyt mało jest pracowników. Problemem jest też brak wsparcia psychologicznego dla pracowników, którzy są wystawieni na kontakt z osobami z zaburzeniami psychicznymi.

Na koniec dr Szeroczyńska zaznaczyła, że „prokurator nie jest panaceum na wszystko”. Najważniejsza jest edukacja na każdym poziomie – edukacja dzieci, dorosłych, prawników, dziennikarzy, czy księży.

Konferencję zakończył adw. Pietrzak, który podziękował prelegentom, uczestnikom oraz organizatorom oraz zapowiedział, że kolejna konferencja Komisji Praw Człowieka przy NRA odbędzie się 7 czerwca w Bydgoszczy i będzie dotyczyć warunków osób osadzonych w więzieniach.

Tagi: człowieka, konferencja

Share on FacebookShare on TwitterShare on LinkedInSend Email