Obrońcy spraw politycznych PRL opowiadali o głośnych procesach

04.06.2014

Obrońcy spraw politycznych z czasu PRL opowiadali o głośnych procesach lat 70. i 80. ubiegłego stulecia. Seminarium „Obrony w sprawach politycznych a droga do wolności”, które odbyło się 3 czerwca w starej Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, zorganizowała Naczelna Rada Adwokacka oraz Wydział Prawa i Administracji UW. Patronat nad wydarzeniem objął prezydent Bronisław Komorowski.

Seminarium było inicjatywą NRA z okazji Święta Wolności. Inspiratorką debaty była adw. Anisa Gnacikowska, przewodnicząca Komisji ds. Edukacji Prawnej przy NRA.

Na spotkanie przybyli adwokaci, którzy w latach 70. i 80. byli obrońcami w sprawach politycznych: adw. Ewa Milewska-Celińska, adw. Andrzej Bąkowski, adw. Czesław Jaworski, adw. Edward Rzepka, adw. Jacek Taylor i adw. Krzysztof Piesiewicz. Na spotkanie przybył również gość specjalny, senator Piotr Zientarski, także obrońca w sprawach politycznych lat 80-tych. Dyskusję moderował dr hab. Adam Redzik, redaktor „Palestry”.

Witając gości  prof. dr hab. Krzysztof Rączka, dziekan Wydziału PiA na UW, przypomniał, że adwokaci mają ogromne zasługi w odzyskiwaniu przez Polskę wolności. Zaznaczył, że wolność nigdy nie jest dana raz na zawsze, trzeba o nią dbać i ją pielęgnować. Zachęcał do uważnego słuchania doświadczeń uczestników wydarzeń lat 70. i 80., bo z nich płynie ważna dla przyszłości nauka. Historia pokazuje nam, że rządy silnej ręki zawsze kończą się źle.

Obecnych powitał również adw. Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Podkreślał on jakim zaszczytem jest występowanie w gronie kolegów po fachu, którzy zapisali się w historii Adwokatury chlubnymi działaniami. Przypomniał, że ważnymi datami dla polskiej Adwokatury są lata 1918 – gdy tworzono ją po odzyskaniu niepodległości, rok 1944 – wybuch Powstania Warszawskiego, kiedy życie oddało wielu adwokatów i aplikantów adwokackich oraz lata 80-te, gdy kształtowała się współczesna Adwokatura.  Zaznaczył, że to kim są adwokaci dziś i jaki jest współczesny samorząd, zawdzięczamy adwokatom z tamtego pokolenia. To oni właśnie, podejmując decyzję osobistą i zbiorową, uznali, że adwokat to ten, kto staje w obronie praw człowieka. W tamtych czasach była to decyzja moralna a dzisiejsza adwokatura jest budowana przez etos lat 80. W kontekście obchodzonego 4 czerwca Święta Wolności, adw. Zwara podzielił się też swoim wspomnieniem z 4 czerwca 1989 roku, gdy po ulicach Gdańska roznosił ulotki zachęcające do głosowania. Na koniec zaznaczył, że Adwokatura może być dumna z tego, że jej członkami są prelegenci tego seminarium. – Ci ludzie to żywa historia – powiedział.

Na początku dr hab. Redzik nakreślił historyczny kontekst procesów politycznych okresu PRL, przypomniał te najgłośniejsze sprawy.

Jako pierwszy głos zabrał adw. Jacek Taylor, który całe życie związał z Gdańskiem. Mówił o swoich kontaktach z Lechem Wałęsą u progu działalności opozycyjnej a potem politycznej przyszłego prezydenta. Wspominał też, że przed ogłoszeniem stanu wojennego adwokaci głównie bronili opozycjonistów w sprawach karnych po zarzutach kryminalnych, które były często naciągane. Naprawdę ciężka praca zaczęła się dla obrońców po grudniu 1981 roku. Adw. Taylor wspominał, że przepisy, wg których oskarżano opozycjonistów, były sprzeczne z PRL-owską konstytucją, o czym obrońcy wprost mówili w sądzie. Aresztowania zdarzały się nawet za pożyczanie sobie zakazanych książek, pod zarzutem wzniecania niepokoju społecznego. Areszt tymczasowy dla osób, którym postawiono zarzuty był obowiązkowy, nie zezwalano na spotkania adwokata z osadzonym w trakcie trwania procesu przygotowawczego, a dostęp adwokatów do akt sprawy był utrudniany.

Adw. Andrzej Bąkowski wspominał, że adwokaci, zanim zostali zaangażowani do obrony w procesach politycznych, przechodzili selekcję – próbę charakteru, ale i pewną praktykę, którą on sam przeszedł w poradnictwie prawnym dla członków „Solidarności”. Wspominał też proces, w którym był obrońcą – sprawę Radia „Solidarność”, które nadawało przez jakiś czas po tym, gdy władze zdelegalizowały związek. To radio dodawało ludziom otuchy, niosło nadzieję.

Adw. Ewa Milewska-Celińska, która brała udział w procesach politycznych od 1968 roku, podkreślała patriotyczne zasługi całych zespołów adwokackich, szczególnie zespołu, w którym ona sama mogła pracować – jej kolegami byli adw. Andrzej Grabiński, adw. Stanisław Szczuka czy adw. Krzysztof Piesiewicz. – Wiele nauczyłam się od starszych kolegów – podkreślała. Przypomniała, że adwokaci pracowali pod ogromną presją i z poczuciem niebezpieczeństwa, jakie temu towarzyszyło. Gdy broniła uczestników radomskiego czerwca ’76, ktoś przebił wszystkie koła w jej samochodzie, który zostawiła przed sądem. Mówiła także o wielkim poświęceniu obrońców podczas procesu KOR, którzy odwiedzali osadzonych w każdą sobotę nie tylko po to, by rozmawiać o rozprawach, ale by dodać im otuchy, pobyć z nimi, przynieść gazetę lub kanapkę. Ta swoista kontrabanda została ukrócona, gdy drzwi do pokoju widzeń z adwokatami zastąpiono szklaną taflą, by strażnicy mogli ich obserwować.

Adw. Milewska-Celińska podkreślała też, jak ważne były w tamtym okresie sprawy prowadzone w zwykłych sądach, zwracała też uwagę na to, o czym się rzadziej mówi – o roli kobiet-prawniczek, które wykonywały mrówczą pracę, ale niosły też otuchę i pocieszenie. Zwracając się do młodych słuchaczy, pani mecenas zachęcała do przyjrzenia się procesowi zabójców Grzegorza Przemyka, bo to pouczająca lektura dla aplikantów i młodych prawników. Przypomniała, że do ujawnienia prawdy przyczynił się milicjant, który dostarczył kluczowego dowodu – zdjęć. – Zawsze, po każdej stronie, znajdowali się również wspaniali ludzie – podkreśliła.

Adw. Edward Rzepka wspominał współpracę z Komitetem Helsińskim i adwokatów, którzy zajmowali się obroną i koordynacją obrony praw człowieka w całym kraju – Marka Nowickiego i Zbigniewa i Zofii Romaszewskich. To oni „posyłali” adwokatów tam, gdzie ludzie potrzebowali obrony. Zdaniem adw. Rzepki, to właśnie w małych procesach widać było wielkość ludzi. Opowiadał też o sprawie, w której oskarżono kobietę powielającą teksty Mariana Kukiela. Mecenas napisał do wszystkich bibliotek uniwersyteckich w kraju z pytaniem czy mają one w swoich zbiorach dzieła tego autora. I wszystkie biblioteki odpisały, że mają i są one ogólnie dostępne. Z tą informacją obrońca poszedł do sędziego, który miał ogromny problem – wiedział, że musi skazać oskarżoną, ale nie wiedział, jak to zrobić za powielanie treści ogólnie dostępnych w każdej uniwersyteckiej bibliotece w kraju. – Sędziemu w tym kłopocie pomogła amnestia – zakończył adw. Rzepka.

Wspominał także o zmaganiach się sędziów z prawem, które nakazywało wówczas surowo karać za błahe przewinienia. Jako przykład podał sprawę pracownika dużego zakładu, który pobierał kartki na mięso, a jednocześnie miał na siebie przepisane gospodarstwo rolne, którym faktycznie zajmował się jego brat. Prawo zabraniało pobierania kartek żywnościowych osobom, które posiadały gospodarstwa. Mężczyźnie, który miał ośmioro dzieci, groziło 3 lata wiezienia. Sędzia naradzał się z oskarżycielem i obrońcą co zrobić, by uratować przed więzieniem oskarżonego a co za tym idzie jego rodzinę przed nędzą. – W małych sprawach widać było wielkość ludzi – podkreślił mecenas.

Adw. Czesław Jaworski przypomniał, że oprócz działalności pojedynczych adwokatów, Adwokatura jako samorząd podejmowała działania. Wskazał na uchwały zjazdów Adwokatury w 1981 i 1983 roku oraz na uchwałę warszawskiej Okręgowej Rady Adwokackiej, będącą protestem przeciwko stanowi wojennemu.

Obecny redaktor naczelny "Palestry" mówił też m.in. o wielkiej roli kobiet w działalności opozycyjnej oraz w obronach tamtych lat. Nie wysuwały się one na pierwszy plan, ale ich ciężka praca miała dodatkowy wymiar – dodawały sił i wytrwałości oskarżonym. Mecenas przypomniał, że adwokaci bardzo często występowali w sprawach dotyczących prawa pracy, o przywrócenie członków „Solidarności” do pracy.  Adwokat wspominał, że w absurdalnej i dość mrocznej przeszłości zarówno osadzeni, jak i prawnicy znajdowali niekiedy siłę i dystans do rzeczywistości, odnajdując w niej elementy humorystyczne. Gdy Piotra Ikonowicza aresztowano za rozdawanie ulotek opozycyjnych, okazało się, że w patrolu, który go zatrzymał był doktor, adiunkt i student.

Ale były też bardzo dramatyczne momenty, gdy nie dość, że opozycjoniści byli surowo karani „praktycznie za nic” - jak Ewa Kubasiewicz, która dostała 10 lat więzienia za pisanie ulotek nawołujących do oporu wobec stanu wojennego -  to jeszcze na sali sądowej członkowie ZOMO zachowywali się skandalicznie wobec rodziny i przyjaciół, którzy przychodzili na rozprawy. Na koniec podkreślił, że wobec wszystkich, którzy ofiarnie walczyli o wolną Polskę, należy się nasza wdzięczność.

Adw. Krzysztof Piesiewicz podkreślał potrzebę wyciągania wniosków z przeszłości. Mówił, że procesy polityczne w czasach PRL-u były widowiskami prześladowczymi, szyderczymi i prześmiewczymi. Wyznał, że uczestniczenie w obronach politycznych i stykanie się z ludźmi naznaczonymi heroizmem, to był zaszczyt i honor. Zwrócił też uwagę, że adwokaci broniący w sprawach politycznych w latach 70. i 80. mieli już zupełnie inną sytuację niż ci, którzy stawali w sprawach lat 50. i 60., kiedy to jeszcze nie mieli wsparcia samorządu i byli „samotnymi jeźdźcami”. Przypomniał postać adw. Stanisława Hejmowskiego, obrońcy w procesach poznańskiego czerwca 1956 roku, który „został zniszczony psychicznie, materialnie i fizycznie”. Później już adwokatów wspierał prężny samorząd adwokacki. Poza tym w latach 70. i 80. zdaniem adw. Piesiewicza, system komunistyczny już się kruszył. Wspominał, że po rozpoczęciu stanu wojennego, wielu adwokatów, będących pełnomocnikami internowanych, odwiedzało ich, by podnieść opozycjonistów na duchu lub sprawdzić, że są i żyją. Większość zdjęć z miejsc internowania została przemycona przez adwokatów właśnie.

Wspominał też, że był to niezwykły czas, gdy robotnicy chcieli nie tylko czytać, ale i drukować na ulotkach słowa noblisty, Czesława Miłosza.

Adw. Piesiewicz mówił także procesie toruńskim, w którym oskarżeni byli zabójcy ks. Jerzego Popiełuszki. Podzielił się swoimi odczuciami – że gdy przybył do Torunia na proces, transmitowany zresztą przez telewizję, z adw. Janem szewskim i Edwardem Wende, wydawało mu się, że władza się czegoś boi. Śmierć ks. Popiełuszki była pewnym punktem zwrotnym, po której ruszyła lawina wydarzeń. Adw. Piesiewicz, powiedział także, że miał już wtedy przeczucie, że sutanna oraz rzeczy osobiste zamordowanego kapłana staną się relikwiami, nie spodziewał się tylko, że dożyje sam beatyfikacji księdza. Krótko wspominając jeszcze proces Kuklińskiego, powiedział, że miał poczucie, że właśnie wtedy „dzieje się historia”.

Na koniec moderator seminarium poprosił senatora adw. Piotra Zientarskiego, który również był obrońcą spraw politycznych w latach 80-tych, był pełnomocnikiem biskupa koszalińsko-kołobrzeskiego. Powiedział, że jego wspomnienie może być uzupełnieniem tego, jaka była rola adwokatów w tamtym okresie, np. w pomocy prawnej Kościołowi. Zmagali się oni np. z przepisami zagospodarowania przestrzennego, gdy sprawy dotyczyły budowy świątyń. Jeden z zapisów mówił o „zabudowie intensywnej z usługami podstawowymi”. Mecenasowi udało się dowieść, że usługi sakralne są usługami podstawowymi i dzięki temu kościół mógł stanąć. – Adwokaci służyli wówczas także Kościołowi, bo Kościół służył ojczyźnie – powiedział.

W dyskusji głos zabrał również Marek Antoni Nowicki, który był jednym ze współzałożycieli Komitetu Helsińskiego w latach 80-tych i współautorem wszystkich jego raportów wydanych w podziemiu, w tym raportu o łamaniu praw człowieka w PRL w okresie stanu wojennego, przygotowanego w 1983 r. na Konferencję KBWE w Madrycie. Korzystając z okazji, podziękował on wszystkim prawnikom, którzy w tamtym okresie angażowali się w obronę praw człowieka. Jego zdaniem, bez szerokiej reprezentacji środowiska adwokackiego w tamtym czasie działacze na rzecz praw człowieka, nie mogliby nic zrobić. – Nie byłoby skutecznej walki „Solidarności”, bez Adwokatury, jej rola jest nie do przecenienia – powiedział.

W seminarium, które odbyło się w auli starego BUW-u, wzięli udział studenci prawa, aplikanci adwokaccy a także przedstawiciele Naczelnej Rady Adwokackiej – adw. Ewa Krasowska, rzecznik dyscyplinarny, adw. Mirosława Pietkiewicz, skarbnik, adw. Jerzy Zięba, adw. Paweł Rybiński, dziekan ORA Warszawa oraz adw. Mikołaj Pietrzak, przewodniczący Komisji Praw Człowieka przy NRA oraz członkowie ORA w Warszawie. W organizację seminarium zaangażował się Samorząd Studentów Wydziału Prawa i Administracji z jego przewodniczącym Mateuszem Glinką-Rostkowskim.

 

Tagi: obrońca, konferencja

Share on FacebookShare on TwitterShare on LinkedInSend Email