Uroczysty koncert ze śnieżycą w tle

03.04.2013

Nie ma żadnej wątpliwości, że powinno się pamiętać i nie ma żadnej wątpliwości, że pamiętać warto. Wspomnienia o ludziach, którzy ubogacali nas swoją obecnością, swoimi słowami i myślami pogłębiają poczucie wartości tego, co już za nami i nadziei, że to, co przed nami również ma sens.

W czwartkowy wieczór 21 marca 2013 roku do krakowskiego Klubu Adwokatów im. mecenas Ruth Buczyńskiej przybyli ci, którzy tak właśnie uważają. Przybyli bardzo licznie, aby już po raz trzeci, słuchając muzyki i poezji, wspomnieć prezes NRA adw. Joannę Agacką-Indecką, posłankę na Sejm RP, byłą szefową Kancelarii Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego adw. Jolantę Szymanek-Deresz, redaktora naczelnego „Palestry” adw. Stanisława Mikke i senatora RP, byłego wicemarszałka Sejmu adw. Stanisława Zająca. Wszyscy oni zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku.

Ten piękny wieczór pełen był zadumy i godności. Można było ulec złudzeniu, że bulgoczące na co dzień polskie piekiełko nie istnieje.

Koncert poprowadził, co oczywiste, mecenas Stanisław Kłys. Z uśmiechem, często gorzkim, starannie dobierał słowa i były one pełne taktu i ciepła. - Wasza obecność w ten deszczowy wieczór – powiedział na początek witając publiczność – udowadnia, że można i trzeba pamiętać, że są ludzie niezastąpieni.

Kiedy padły słowa o deszczowym wieczorze za oknem zaczął padać śnieg, z minuty na minutę coraz gęstszy.

Potem wystąpił dziekan ORA w Krakowie mecenas Jan Kuklewicz, który wręczył bukiet róż pani Bożenie Mikke, a następnie odczytał krzepiący list podpisany przez prezesa NRA - mecenasa Andrzeja Zwarę i wiceprezesa - mecenasa Jacka Trelę. Pani Bożena podziękowała wyraźnie poruszona.

Specjalnie na tę uroczystość przyjechał również sekretarz NRA mecenas Krzysztof Boszko i przewodniczący Komisji Integracji Środowiskowej, Kultury, Sportu i Turystyki przy NRA mecenas Stanisław Estreich z Lublina, który przybył wraz z małżonką.

Jako pierwszy zagrał znakomity gitarzysta klasyczny Michał Nagy, który zaprezentował Lacrimosę Johna Dowlanda. Użycie w tym utworze kapodastra (przyrząd skracający menzurę strun, a zatem pozwalający podwyższyć tonację) na drugim progu sprawiło, że gitara zabrzmiała podobnie do lutni. Pan Michał Nagy to muzyk cieszący słuchaczy wielką sprawnością techniczną, popartą wyobraźnią muzyczną i wrodzoną elegancją.

Dodam, że w połowie utworu dyskretnie odezwał się kurantem, stojący w kącie sali, zegar, jakby ktoś chciał przypomnieć o nieuchronnym upływie czasu. Na tyle jednak cicho, aby nie przeszkadzać w odbiorze muzyki.

Kiedy ucichły brawa recytację fragmentów Modlitwy z Kwiatów Polskich Juliana Tuwima rozpoczął prof. Tadeusz Malak. Przesłanie – „Lecz nade wszystko słowom naszym zmienionym chytrze przez krętaczy jedyność przywróć i prawdziwość ” zabrzmiało prosto i dobitnie. To była najprawdziwsza troska o los Ojczyzny.

W momencie, kiedy mecenas Kłys zapowiedział dwie wspaniałe damy, czyli sopranistkę Edytę Piasecka i pianistkę Mariolę Cieniawę zerknąłem na portret mecenas Ruth Buczyńskiej zawieszony na honorowym miejscu. Przypomniałem sobie bowiem, co bł. pamięci Ruth zechciała o pani Edycie kiedyś powiedzieć: - jakaż uroda, jaki głos, jaki talent, jaki wdzięk. Na fali wieczornej zadumy popłynęły dźwięki dwóch pieśni Mieczysława Karłowicza, czyli Zasmuconej i Wieczorną ciszą. Cudowny głos Edyty Piaseckiej wsparty perfekcyjnym i pełnym muzycznej serdeczności akompaniamentem Marioli Cieniawy sprawił, że miałem wrażenie, iż mecenas Ruth Buczyńska uśmiecha się z portretu ukontentowana. Tego samego zdania była niewątpliwie publiczność, która nagrodziła artystki wielkimi brawami.

Za oknami uparcie padał śnieg, więc jakby na przekór złośliwościom pogody mecenas Kłys zaanonsował Sonatę wiosenną Ludwiga van Beethovena w wykonaniu wybitnego skrzypka – Roberta Kabary, któremu na fortepianie akompaniowała podobnie jak Edycie Piaseckiej niezawodna Mariola Cieniawa.

- Chociaż Robert Kabara zrobił niedawno habilitację, ale nadal gra na skrzypcach – zażartował mecenas Kłys, a następnie poprosił, aby pan Robert opowiedział o będącym wierną kopią „Diablo”, czyli skrzypiec zbudowanych przez Mistrza Guarneriego instrumencie, na którym gra. Tak też się stało, a następnie wszyscy mogli radować się brylantową, pełną niebywałej energii grą maestro Kabary. Oklaski, oklaski! Tych w trakcie uroczystego koncertu zabraknąć nie mogło.

Pierwszą część koncertu zakończyła pieśń Zamilcz, ach zamilcz Michała Kleofasa Ogińskiego zaśpiewana  przez Edytę Piasecką z akompaniamentem Marioli Cieniawy. Czy były brawa? Były i to jakie!

W przerwie odbył się wernisaż młodego malarza – pana Marcina Płoszaja. Przyznam, że nie tylko muzyka i poezja mają się w Klubie Adwokatów doskonale, gdyż prace, które miałem przyjemność oglądać są naprawdę interesujące.

Drugą część koncertu rozpoczęła Sonata Arpeggione Franciszka Schuberta. Bardzo ciekawego wyboru dokonał mecenas Stanisław Kłys, gdyż jest to utwór napisany na wiolonczelę i fortepian, który tym razem został wykonany w opracowaniu na altówkę i gitarę klasyczną. Robert Kabara i Michał Nagy. Po prostu przepięknie. Czy mam zapewniać o entuzjazmie publiczności? Myślę, że to zbyteczne. Dodam jedynie, że bardzo trudno zapomnieć taki duet.

Tkanina i Przesłanie pana Cogito. Dwa wiersze Zbigniewa Herberta. Znowu prof. Malak wspiął się na wyżyny sztuki recytacji. Otrzymaliśmy słowa w formie czystego przesłania. Jestem pewien, że słuchając takiej interpretacji nikt na sali nie pomyślał o tych, którzy drugi z tych wierszy bez zrozumienia jego treści traktują, jako narzędzie politycznej agitacji. Wielkie wzruszenie, wielkie oklaski.

Zanim zabrzmiał finałowy utwór koncertu mecenas Kłys ukłonił się z wielkim uszanowaniem pani Krystynie Kwiatkowskiej, wdowie pod generale Bronisławie Kwiatkowskim, który również zginał w katastrofie smoleńskiej.

Wszyscy artyści uczestniczyli w wykonaniu Arii Cantilena z Bachianas brasileiras Hectora Villa-Lobosa i uczynili to z wielkim sercem, demonstrując równocześnie swoje wielkie umiejętności. Każda nuta tego przejmującego utworu przesycona była tęsknotą. Zanim rozległy się gromkie brawa na chwilę jakże istotną zapanowała idealna cisza, która jest dla artystów komplementem największym, gdyż wyraża żal, że utwór dobiegł już końca.

Potem, obdarowani bukietami róż artyści kłaniali się długo i zrewanżowali się publiczność bisem. Było to Aqua e vino Egberto Gismontiego.

Mecenas Stanisław Kłys pożegnał publiczność, zapewniając o tym, że Adwokatura zawsze będzie pamiętać o tych, którzy wtedy odeszli.

Nad krakowskim rynkiem wirował śnieg. Pomyślałem, że o ile śmierć ma być może białe, świdrujące ślepia, o tyle nadzieja ma mądre, dobre i uśmiechnięte oczy niezapomnianej mecenas Ruth Buczyńskiej, że tyle nadziei w muzyce i słowie. Pomimo wszystko.

Leszek Wójtowicz

czytaj też: list prezesa i wiceprezesa NRA 

Tagi: koncert

Share on FacebookShare on TwitterShare on LinkedInSend Email