100 lat Adwokatury

Ryzyko i odpowiedzialność w sporcie

18.05.2012

Kolega – zresztą prawnik – zapytany przeze mnie po jednym z treningów czy wystartuje na najbliższych zawodach zaprzeczył. Jego zdaniem reguły rywalizacji były zbyt restrykcyjne bo zabraniały – uproszczając – uderzeń łokciami, kopania leżącego i zbyt wysokiego rzucania przeciwnikiem. Łamanie reguł współzawodnictwa sportowego dość często przydarza się piłkarzom nożnym. Jeden z ówczesnych reprezentantów Polski swego czasu przebiegł korkami (specjalnymi butami do gry w piłkę nożną mającymi twarde wypustki w podeszwach) po twarzy leżącego na murawie kolegi.

Inny z graczy drużyny narodowej po powrocie do polskiej ligi grając udowodnił, że zasługuje na boiskowy pseudonim „Świr” w boiskowej walce łamiąc nos obrońcy drużyny przeciwnej. Nie mniejsza agresja objawiała się podczas zawodów koszykówki kobiet. Jedna z amerykańskich zawodniczek pobiła niegdyś w trakcie meczu rywalkę łamiąc jej m. in. kość jarzmową. Kilka lat później w ślady swojej rodaczki poszła koszykarka, która sfaulowała przeciwniczkę tak brutalnie, że spowodowała u niej m. in. złamanie nosa, powstanie istotnych problemów z oddychaniem i zatrzymanie akcji serca – na szczęście poturbowaną koszykarkę odratowano. Najtragiczniejsze w skutkach przypadki wydarzyły się: w 2005 roku w Łodzi, gdzie na zawodach Taekwondo po zadanym ciosie upadł na matę 22-letni zawodnik i zmarł nie odzyskawszy przytomności oraz w 2011 roku w Gnieźnie, gdzie podczas treningu żużlowego doszło do wypadku. Zawodnik przewrócił się po ślizgu na wyjściu z łuku i został uderzony w głowę motocyklem kolegi. Zmarł po przewiezieniu do szpitala w konsekwencji doznania złamania kręgosłupa szyjnego i odniesionych obrażeń głowy.

Gdyby kózka nie skakała…

Nie można jednoznacznie określić granic wyłączenia odpowiedzialności w sporcie, a każdy przypadek musi być oceniany indywidualnie. Wynika to z różnorodności dyscyplin, zasad i regulaminów współzawodnictwa, charakteru danego sportu (w tym jego kontaktowości). W orzecznictwie – ze względu na kazuistykę przypadków – nie można wyróżnić utrwalonej linii orzeczniczej dotyczącej odpowiedzialności w sporcie, choć Sąd Najwyższy przedstawiał swoje stanowisko oceniając prawne aspekty zdarzeń wywołanych uprawianiem sportu. Na gruncie prawa karnego najczęściej podaje się, że ponoszenie odpowiedzialności wyłącza kotratyp pozaustawowy ryzyka sportowego (choć niektórzy autorzy wskazują jeszcze na autonomię prawa sportowego, co jednak nie ma uzasadnienia w konstytucyjnym reżimie źródeł prawa). Stosując wymienioną zasadę wyłączenia odpowiedzialności Sąd Najwyższy uznał, że na odcinku specjalnym rajdu samochodowego, zawodnik nie jest zobowiązany do przestrzegania przepisów ruchu drogowego, w tym zasady prędkości bezpiecznej, a naruszenie tych zasad nie będzie prowadziło do powstania odpowiedzialności karnej o ile zachowanie sportowca będzie mieściło się w niesprecyzowanym bliżej wzorcu „ostrożnego sportowca” ocenianym przez pryzmat „zdrowego rozsądku” . (postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 7 stycznia 2008 roku – sygn. akt V KK 158/07). Warto w tym miejscu wspomnieć, że rozważania o standardzie „ostrożnego sportowca” czynił m. in. J. Kochanowski (Standard rozsądnego człowieka w prawie karnym, Studia Iuridica 1991, nr XX). Z przywołanego wyżej orzeczenia zdaje się wynikać, że dopóki zawodnik przestrzega reguł danej dyscypliny sportowej i w jego zachowaniu brak jest nonszalancji nie powinien odpowiadać za ujemne skutki swojego zachowania, nawet jeżeli nie przestrzega norm prawnych, które miałyby zastosowanie do tej samej czynności, jeżeli nie byłaby ona wykonywana w związku ze współzawodnictwem sportowym. Rozumując analogicznie inaczej – co oczywiste - byłoby traktowane uszkodzenie ciała podczas bójki a inaczej podczas zawodów sportowych przykładowo we wszechstylowej walce wręcz (MMA), zwanej czasem „walkami w klatkach”. Dla zaistnienia odpowiedzialności musi na pewno (najczęściej) nastąpić zachowanie prowadzące do złamania reguł współzawodnictwa takie jak faul, powodujące ujemne skutki dla poszkodowanego, które można nazwać mianem wypadku sportowego. Zachowania przekraczające reguły rywalizacji ustalone dla danej dyscypliny nie podlegają ochronie prawnej. Oprócz odpowiedzialności indywidualnej (penalnej lub odszkodowawczej), w takich sytuacjach, pod pewnymi warunkami, wyróżnić można odpowiedzialność klubu sportowego, który jak to ocenił Sąd Najwyższy jest odpowiedzialny w zakresie zapewnienia odpowiedniej jakości i stanu sprzętu technicznego w celu eliminacji niebezpieczeństwa wypadku (wyrok SN z dnia 21 maja 1981 r., IV CR 132/81).

Zgoda ponad wszystko?

Z tym, że w sportach kontaktowych (piłka ręczna, hokej, sporty walki) poprawniejsze jest wskazywanie na istnienie kontratypu zgody poszkodowanego, aniżeli ryzyka sportowego jako reguły wyłączającej odpowiedzialność karną. Ogólne reguły uprawiania takich dyscyplin już z założenia obejmują możliwość narażenia na naruszenie nietykalności cielesnej. Wystąpienie obrażeń u przeciwnika nie będzie więc z reguły spowodowane wypadkiem sportowym a powstaniem urazu w wyniku „zwyczajnej” rywalizacji, prowadzonej wedle ustalonych reguł. Zasada zgody pokrzywdzonego będzie miała zastosowanie także w takich formach aktywności sportowej, które nie mają sformalizowanych reguł rywalizacji, albo gdzie nie działają związki sportowe (parkour, vale tudo, korfball). Zaznaczenia wymaga, że zgoda pokrzywdzonego nie wyłącza odpowiedzialności w sposób zupełny w odniesieniu do każdej sytuacji. Kontratyp ten powoduje wyłączenie odpowiedzialności w typowych „bezpiecznych” sytuacjach, które zachodzą podczas rywalizacji sportowej. Nie mogą liczyć na ochronę osoby, które pomimo zgody pokrzywdzonego nawet nie łamiąc regulaminów rywalizacji w danej dyscyplinie świadomie zadają obrażenia o intensywności większej niż to jest uzasadnione dla odniesienia celu sportowego. Analogicznie wykorzystywanie własnej przewagi w wyszkoleniu i  powodowanie szkód w organizmie przeciwnika narażających go na ryzyko utraty zdrowia nie może korzystać z ochrony prawnej. Śmiertelne wypadki podczas walk bokserskich nie są wynikiem jednego nokautującego ciosu a długiego, wielorundowego „rozbijania” oponentów.

Zdrowie najważniejsze

Spraw związanych z naruszeniem reguł współzawodnictwa jest nie dużo. W ostatnich latach media donosiły o bodaj dwóch przypadkach skazań w sprawach karnych. Oba dotyczyły piłki koszykowej. W jednej sytuacji sprawca został skazany za brutalny faul podczas gry na zajęciach sportowych w liceum, drugi przypadek dotyczy profesjonalnej zawodniczki, która pobiła rywalkę podczas meczu. Nie oznacza to jednak, że nie występują przypadki powstania odpowiedzialności w rywalizacji sportowej. Zawodnicy nie chcąc wyjść na słabych psychicznie albo szukających pomocy po przegranych zawodach przy „zielonym stoliku” nie decydują się na dochodzenie swoich praw, częstokroć poważnie szafując zdrowiem. Narażanie własnego organizmu jest jak się wydaje wpisane w uprawianie sportu już od poziomu pół-profesjonalnego, podobnie jak ponoszenie ryzyka rywalizacji sportowej.

adw. Karol Pachnik

Dziękujemy redakcji portalu e-MIDA za udostępnienie treści artykułu.

Tagi: sport

Share on FacebookShare on TwitterShare on LinkedInSend Email