Cudze chwalicie, swego nie znacie…

12.07.2013

 Pod takim hasłem mógłby przebiegać I Świętokrzyski Rajd zorganizowany przez  adw. Jerzego Ziębę, dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Kielcach.

Sobotnią wędrówkę w dniu 6 lipca 2013 r. rozpoczęliśmy od małego kościółka pw. św. Jana Chrzciciela w Grzegorzowicach. Najstarsza jego część to romańska rotunda o półkolistej absydzie, w której znajduje się gotycka rozeta. W pobliskim parku podziwiać można było stare dęby.

Czarny szlak zaprowadził nas przez Pokrzywiankę Górną do enklawy Świętokrzyskiego Parku Narodowego, na miejsce gdzie odkryto modrzewia polskiego - Chełmową Górę.

Stąd, w towarzystwie licznych mrówek, komarów oraz innych owadów latających, udaliśmy się do Nowej Słupi. Na terenie kościoła pw. św. Wawrzyńca mogliśmy obejrzeć pomnik poświęcony powstańcom styczniowym. Zajrzeliśmy też tam, gdzie odbywają się słynne Dymarki Świętokrzyskie i gdzie odkryto 42 żużle po starożytnych wytopach żelaza. Od posągu Pielgrzyma, który według legendy, co rok przesuwa się o ziarnko maku, a gdy dojdzie na Święty Krzyż, będzie koniec świata, ruszyliśmy niebieskim szlakiem do „serca” Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

Dziś gospodarzami na Świętym Krzyżu są ojcowie oblaci, ale początki istnienia klasztoru związane są z czarnymi mnichami reguły św. Benedykta. To dzięki nim, a właściwie cząstkom Drzewa Krzyża Świętego, pierwotny Łysiec lub Łysą Górę, zaczęto nazywać Świętym Krzyżem, a opactwo stało się sławnym sanktuarium, do którego Drogą Królewską, pielgrzymowali i władcy polscy, i zwykli ludzie, by oddać hołd relikwiom, prosić o łaski i pomoc. Wspaniałomyślnym darczyńcą, który ofiarował cząstki Drzewa Męki Pańskiej, był najprawdopodobniej Władysław Łokietek, ale jak znalazły się one w jego rękach, nie jest jasne. Pielgrzymował tu kilkakrotnie Władysław Jagiełło, a przed bitwą pod Grunwaldem ruszył ze Słupi na Święty Krzyż na kolanach.

Po wieku XV, który uznaje się za złoty wiek łysogórskiego opactwa, nadchodzą złe czasy: niezgoda, wewnętrzne fermenty, epidemie, najazdy wrogów, kryzysy ekonomiczne. Pomimo prób odrodzenia duchowego życia, wzmocnienia dyscypliny, po potopie szwedzkim, miejsce to traci na rzecz Jasnej Góry pozycję pierwszego ośrodka kultu na ziemiach polskich.

Ostatecznie klasztor zlikwidowano w 1819 roku. Istniał tu potem zakład odosobnienia dla księży zdrożnych, a także, jedno z najcięższych w Polsce więzienie karne, w którym w 1941 roku hitlerowcy urządzili obóz dla jeńców radzieckich.

Od 1936 roku Świętym Krzyżem zarządza zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, którzy kontynuują prace remontowe, konserwatorskie i starają się, by miejsce to nadal było miejscem duchowych wzruszeń. Podziwiać tu możemy i gotyckie krużganki fundowane przez Kazimierza Jagiellończyka, barokową kaplicę Oleśnickich, podziemia, w których spoczywa Jeremi Wiśniowiecki, a obecny, klasycystyczny kościół 16 czerwca otrzymał tytuł bazyliki mniejszej.

Zapewne jeszcze wiele tajemnic skrywa Święty Krzyż np. kryptę pod posadzką kościoła – dawne miejsce pochówku zakonników i dobroczyńców, podziemne, zalane wodą, komnaty. Nie ulega wątpliwości, że koniecznie trzeba to miejsce zobaczyć.

Zanim zeszliśmy czerwonym szlakiem im. E. Massalskiego na przełęcz Hucką, odwiedziliśmy jeszcze gołoborze – niezwykle charakterystyczny element krajobrazu Gór Świętokrzyskich. Nazywane też kamiennym morzem, stało się symbolem naszego regionu. W Puszczy Jodłowej napotkaliśmy drzewa o niezwykłych formach i oddychaliśmy świeżym, wspaniałym powietrzem.

Wielu ciekawostek dostarczyli nam przewodnicy: prof. Adam Massalski i dr Cezary Jastrzębski. Dzięki ich informacjom ta relacja mogła powstać.

Mamy nadzieję, że do odwiedzenia Gór Świętokrzyskich specjalnie namawiać nie trzeba, a odbyta wędrówka stanie się pierwszą z cyklu wspólnych wycieczek po naszym regionie i zachętą do tego, by zorganizować w przyszłym roku Ogólnopolski Rajd Świętokrzyski dla przyjaciół z wszystkich izb adwokackich.

Jolanta Sobczyk

Tagi: sport

Share on FacebookShare on TwitterShare on LinkedInSend Email