Odpowiedzialność za zniesławienie przede wszystkim na drodze cywilnej

Wolność słowa nie może być nieograniczona. Natomiast odpowiedzialność karna za jej naruszenie, a szczególnie kara pozbawienia wolności, powinna być zastąpiona w głównej mierze odpowiedzialnością cywilną. Do takich wniosków doszli uczestnicy konferencji „Granice wolności słowa w mediach”, która odbyła się 8 grudnia w Warszawie.

W konferencji, w której udział wzięli prawnicy, dziennikarze oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych wszyscy zgodnie twierdzili, że granicę wolności słowa winna zawsze wyznaczać godność drugiego człowieka.

Spotkanie otworzył adw. Andrzej Zwara, prezes NRA, który zwrócił uwagę na dwie skrajności, w których jedni są za radykalnym ograniczeniem wolności wypowiedzi, ale są też i tacy, dla których wolność wypowiedzi jest wartością absolutną. Uznał, że adwokaci zawsze muszą patrzeć przez pryzmat praw człowieka i jego godności. Podkreślił też, że jest zwolennikiem wykreślenia art. 212 kodeksu karnego, który przewiduje m.in. karę pozbawienia wolności za zniesławienie. – Nie jestem za korzystaniem ze środków karnych. Uważam, że wystarczy odpowiedzialność cywilna. Trzeba chronić dziennikarzy przed karaniem za wolność wypowiedzi. – stwierdził.

Przed rozpoczęciem pierwszego panelu uczestnicy konferencji obejrzeli nagranie z wystąpieniem red. Jacka Żakowskiego na temat roli mediów dla jednostki i społeczeństwa. Wykład przybrał taką formę ze względu na niespodziewany wyjazd prelegenta, który jednak znalazł czas aby podzielić się swoimi przemyśleniami za pomocą przekazu video.

Redaktor tygodnika Polityka zwrócił uwagę, że media przede wszystkim obrazują nam rzeczywistość i przekazują informacje niezbędne do codziennego życia. Bezpośrednio lub pośrednio media decydują o naszym światopoglądzie i decyzjach. To przez media buduje się nasza wiedza o świecie, mapa poglądów. Tworzą wspólnotę kultury, sposób myślenia i wzorce zachowań. Przypomniał, że przez pierwsze półwiecze XX wieku media były pod dużym wpływem elit. Dlatego elita narzucała język, gusty itp. Język zaczął się zmieniać po upowszechnieniu się dostępu do mediów – sieci UKF w radio i telewizji satelitarnej. Zaznaczył, że przeskok jakości w języku mediów był tym większy im większa była różnica społeczna w danym państwie. Obecnie, zdaniem Jacka Żakowskiego, patologia mediów pogłębia i wywołuje patologię elit. Duża część klasy politycznej i mediów przejęła standard popkultury. W mediach nie ma miejsca na merytoryczną debatę. Dąży się do zniszczenia przeciwnika, odchodzi się od treściwych argumentów. Zdaniem red. Żakowskiego taki brak szacunku dla adwersarza może w konsekwencji doprowadzić do przemocy fizycznej.

Panel pierwszy poprowadził red. Wojciech Tumidalski, dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej. Prelekcje wygłosili:  Ireneusz Kondak, Dominika Bychawska-Siniarska oraz adw. prof. Tomasz Tadeusz Koncewicz.

Ireneusz Kondak z kancelarii Europejskiego Trybunału Praw Człowieka mówił o wolności podlegającej ograniczeniom związanym z prawami i wolnością innych osób. Podkreślał, że dziennikarzom przysługują pewne przywileje jak ochrona źródeł informacji, prawo do kontrowersyjnych i ostrych sformułowań, ale też na prasie ciążą obowiązki, takie jak rzetelność przekazywanych informacji, kierowanie się dobrą wolą, zachowanie zgodne z etyką zawodową. Pan Kondak podał przykłady spraw jakie z Polski trafiają do Trybunału. Najczęściej są to problemy związane z art. 212 kk. Podkreślił jednak, że w roku 2012 na sześć orzeczeń, w czterech z nich ETPCz stwierdził brak naruszenia Konwencji praw człowieka. Dosyć często trafiają też sprawy cywilnoprawne o ochronę dóbr osobistych. W ostatnich dwóch latach zapadły z tego tytułu trzy wyroki. Rzadziej Trybunał rozpatrywał sprawy dotyczące karalności odmowy autoryzacji, sprostowania czy procedury wyborczej, kiedy w krótkim czasie, w trakcie kampanii wyborczej sąd musi szybko wydać orzeczenie, czy informacja podana w prasie jest prawdziwa.

Dominika Bychawska-Siniarska, dyrektorka Obserwatorium wolności mediów w Polsce, działającego przy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, zaznaczyła, że Reporterzy bez Granic coraz lepiej oceniają Polskę w kwestii przestrzegania wolności słowa. Obecnie zajmujemy 24 miejsce. Jednak mniej optymistycznie wygląda sytuacja przestrzegania standardów europejskich przez polskie sądy. Co prawda im wyższa instancja tym lepiej, ale nawet w orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego zdarzają się wyroki rozbieżne ze standardami strasburskimi. Zaznaczyła, że przeciwko Polsce jest coraz więcej spraw o łamanie przepisów art. 10 Konwencji praw człowieka. Tylko w tym roku było osiem wyroków. Od wejścia Polski do UE tych spraw było 28, z czego tylko w siedmiu wypadkach Polska wygrała. Według Dominiki Bychawskiej-Siniarskiej największych problemów polskiemu sądownictwu przysparza kwestia nieproporcjonalności sankcji w wyrokach o zniesławienie. Podała przykład dziennikarza z Mosiny, a jednocześnie blogera, który na swoim blogu krytykował burmistrza miasta. W pierwszej instancji otrzymał on wyrok ograniczenia wolności, grzywny i zakaz wykonywania zawodu na jeden rok. W drugiej instancji jednak wyrok został uchylony. Prelegentka wskazywała, że kolejnym problemem z jakim polskie sądy sobie nie radzą to odróżnienie faktów od opinii oraz kwestia zamieszczania w prasie przeprosin. Jej zdaniem wysokie odszkodowanie na drodze cywilnej może rodzić takie same konsekwencje jak sankcje karne. Za przykład podała sprawę Doroty Rabczewskiej przeciwko Mieszkowi Sibilskiemu. Artystka zażądała zamieszczenia przeprosin na portalu Onet.pl Koszt takiego ogłoszenia to 32 miliony złotych. Sąd drugiej instancji ograniczył jednak zakres kary.

O wolności prasy, która nie jest dana a zadana mówił z kolei adw. prof. Tomasz Tadeusz Koncewicz. Uznał, że konieczne jest zbudowanie modelu, który pozwoli wyjaśnić jakie jest miejsce prasy, w jaki sposób wolność prasy ma roszczenie do tego, aby przełożyć się na rezultat rozstrzygnięcia konkretnego. Zdaniem prelegenta wolność prasy ma stanowić tylko jeden z elementów sporu argumentacyjnego. Pytanie nie powinno brzmieć czy masz prawo, ale w jakim ostatecznie kształcie będziesz korzystać z tego prawa. Podstawowym elementem jest spór o proporcjonalność. Wolność prasy wymaga mocniejszych argumentów dla swojego ograniczenia. Zdaniem profesora Koncewicza za łatwo i szybko demonizujemy wolność. - Jeśli mamy wolność prasy i ochronę prawa do prywatności to nie możemy mówić, że coś ma prawo korzystać z pierwszeństwa przed czymś. Musimy to obronić w sporze. Musimy mieć mocne argumenty  – twierdził. – Tendencję argumentacyjnego chodzenia na skróty widać w orzeczeniach sądowych – dodał. Uznał, że sądy powinny nauczyć się specyfiki jaką rządzą się media. Pan profesor podkreślał, że wolność prasy ma charakter instrumentalny, aby służyć systemowi demokratycznemu i aby mówić społeczeństwu o ważnych rzeczach. Stwierdził, że dziennikarze powinni nauczyć się mocnego argumentowania i najlepszą obroną przed ograniczaniem wolności słowa powinny być dobre, rzetelne artykuły prasowe.

Drugą część konferencji otworzył o. Paweł Gużyński, przeor klasztoru oo. Dominikanów w Łodzi, który poruszył kwestię obrazy uczuć religijnych. Zastanawiał się czym jest obraza uczuć religijnych i czy narusza ona wolność sumienia i religii. Stwierdził, że dla ustalenia czym jest religia, sprawa uczuć religijnych jest rzeczą wtórną. Dyskurs religijny czy światopoglądowy w państwie demokratycznym powinien podlegać tym samym rygorom, które dotyczą dyskusji w każdym innym przedmiocie, uczucia trzeba zostawić przede wszystkim psychologom. Prawo powinno zatem zajmować się przedmiotami racjonalnymi. - Czy mamy ścigać w sytuacji, gdy chłopak rozkochał w sobie dziewczynę, a potem ją rzucił i uraził jej uczucia? I co, do sądu? – obrazowo nakreślił problem zakonnik. – Jako człowiek religijny, jeśli się o coś martwię, to nie o to że ktoś obraża moje uczucia, tylko o sytuację w której nie mógłbym w sposób swobodny głosić i propagować idei co do słuszności których jestem przekonany. – mówił. Ponadto zdaniem o. Gużyńskiego demokratyczne państwo nie może wyznaczyć granic słowa, ponieważ liberalne państwo ma podstawę w czymś, czego samo nie może zagwarantować. Dodał, że tylko religia może zmusić do przestrzegania pewnych wartości, które budują granice, których człowiek nie powinien przekraczać. Ani władza, ani prawo nie są w stanie do tego zmusić.

Wykład dominikanina otworzył część drugą konferencji, którą poprowadziła mec. Weronika Marczuk. Wzięli w niej udział red. Ewa Siedlecka oraz prof. Mirosław Wyrzykowski. Na konferencję nie dotarł dr Paweł Borecki, który miał mówić o kryminalizacji tzw. obrazy uczuć religijnych.

O wolności słowa z perspektywy dziennikarza mówiła red. Ewa Siedlecka, z Gazety Wyborczej. Uznała, że ponieważ obecnie czytelnik niechętnie czyta poważną prasę, to prasa dostosowuje się do gustów czytelników i kreuje pewną hierarchię ważności, chętniej czytaną przez ogół. – To nie media wykreowały sprawę małej Madzi, aferę Amber Gold, czy trotyl na tupolewie. One tylko podkręciły temat ku zadowoleniu odbiorcy. – stwierdziła. Zdaniem dziennikarki hasło „bezstronność dziennikarska” nie istnieje. Człowiek myślący zawsze ma zdanie na jakiś temat, dziennikarz powinien raczej kierować się uczciwością w przedstawieniu różnych perspektyw. Ludzie oczekują opinii i to czytelnik wybiera sobie autorytety, więc albo wybiera gazetę o podobnych poglądach, albo czyta tytuły, które przedstawiają różne punkty widzenia. Red. Ewa Siedlecka zwróciła też uwagę, iż jeśli dziennikarz chce być opiniotwórczy musi stać się medialnym celebrytą, wypowiadać się również na tematy na których się nie zna. Dziennikarka poruszyła też istotną kwestię dotyczącą źródeł informacji. Stwierdziła, że nawet jeśli dziennikarz uzyska wiarygodną informację, to w celu ratowania własnej skóry bardzo często informator później się tego wypiera, twierdząc, że dziennikarz jak zwykle coś poplątał. Za przykład podała historię artykułu „Wakacje z agentem”, kiedy dziennikarze zostali oszukani przez informatora. Ten nawet podpisał oświadczenie, że podane przez niego wiadomości są prawdziwe, ale przed sądem się tego wyparł. Pani redaktor zwróciła też uwagę, że dziennikarze również są narażeni na naruszanie dóbr osobistych. Zarzucanie dziennikarzowi, że napisał nieprawdę może skończyć się co prawda na drodze sądowej, ale lepiej żeby dziennikarz bronił się na łamach prasy czy na falach radiowych, w miejscu w którym pracuje.

Konstytucyjne dylematy odpowiedzialności za przestępstwo zniesławienia przedstawił prof. Mirosław Wyrzykowski. Zaznaczył, że Trybunał Konstytucyjny jest ograniczony w swoich wypowiedziach w zakresie skarg jakie do niego wpływają. - Mamy do czynienia ze sporem konstytucyjnym czyli jedynie z wykładnią konstytucyjną. - tłumaczył. Dodał, że sędziów TK obowiązuje wstrzemięźliwość wypowiedzi, ponieważ opinia publiczna zawsze oczekuje więcej niż Trybunał może zrealizować. Pan profesor poruszył kwestię konstytucyjności art. 212 kk i przypomniał, że do Trybunału z pytaniem prawnym o konstytucyjność  przepisów art. 212 kk i 213 kk zwrócił się sąd z Gdańska, przedstawiając w uzasadnieniu argumenty o niekonstytucyjności tych przepisów. Przepisy były oceniane przez Trybunał w 2006 r. Dylemat Trybunału polegał na tym, że z jednej strony państwo musi przestrzegać pełnej wolności słowa, istnieje bowiem zakaz cenzury, ale z drugiej strony mamy do czynienia z wartościami takimi jak dobre imię, wizerunek i funkcjonowanie jednostki w społeczeństwie. Trybunał pominął w tym wypadku orzecznictwo europejskiego trybunału. Art. 14 i 54 Konstytucji nie był wystarczający i w głównej mierze TK oparł się na artykule 30 dotyczącym godności człowieka. Wyjaśniał, że w sytuacji zniesławienia mamy do czynienia z naruszeniem godności osobistej. Należy wywarzać różnego rodzaju dobra. Trybunał oceniał skuteczność ochrony dóbr osobistych przez pryzmat karny i cywilny. Stwierdził, że instrumenty prawa cywilnego w obecnych warunkach funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości są niewystarczające dla ochrony dóbr wyrażonych w art. 212 kk. Ostatecznie Trybunał stwierdził, że art. 212 kk jest zgodny z Konstytucją.

Uczestnicy konferencji z zaangażowaniem włączyli się w dyskusję. Poruszono m.in. zagadnienia dotyczące mowy nienawiści. Przedstawiciel biura Rzecznika Praw Obywatelskich zwrócił uwagę, że na stadionach nie ma granic wolności słowa i szczególnie odczuwa się to na tle rasowym. Problem wynika między innymi z podejścia organów ścigania do tych kwestii. Goście zwracali także uwagę, że granicę wolności wypowiedzi prasowych powinna wyznaczać etyka dziennikarska, o której często się zapomina. Wielokrotnie podkreślano, że określenie „dziennikarz” nie wyczerpuje pojęcia media. Ustawa prawo prasowe z dnia 26 stycznia 1984 r. nie uwzględnia zasad wypowiedzi w mediach, w związku z tym sądy mają problem z interpretacją przepisów. Problemem jest też odpowiedzialność za komentarze na blogach i portalach. Uczestnicy dyskusji zauważyli, że orzeczenia sądowe w kwestiach wolności wypowiedzi są bardzo ocenne i często sędziowie mają odrębne zdania. Chociaż jak zauważył jeden z prelegentów wyczuwalny jest już trend ETPCz odpowiedzialności za tabloizację mediów. ETPCz coraz częściej zwraca uwagę na rzetelność artykułów i pogoń za sensacją.

Dużo miejsca poświęcono debacie na temat artykułu 212 kk. Adw. Mikołaj Pietrzak zwrócił uwagę, że dochodzenie praw na drodze karnej jest szybsze, tańsze i bardziej bolesne dla przeciwnika niż dochodzenie na drodze cywilnej. Zauważył, że krokiem w dobrą stronę jest zaskarżenie złożone przez Rzecznika Praw Obywatelskich do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie niekonstytucyjności art. 212 kk w zakresie kary pozbawienia wolności.

Na sali dało się również słyszeć głosy, że głowa państwa nie powinna podlegać szczególnej ochronie w kwestiach związanych z wolnością wypowiedzi na jej temat. W Europie coraz częściej odchodzi się od tej zasady.

Zebrani podkreślili też, że zdecydowanie większy problem z wolnością wypowiedzi mają dziennikarze lokalni niż dziennikarze z prasy ogólnopolskiej.

Konferencja zorganizowana przez Komisję Praw Człowieka cieszyła się jak zwykle dużym zainteresowaniem. Jest to już kolejna konferencja tej komisji, która ściąga prawników z całej Polski. W ciągu ostatnich dwóch lat KPCz zorganizowała spotkania na temat retencji danych osobowych, dyskryminacji, pomocy prawnej z urzędu oraz na temat izb wytrzeźwień.

Joanna Sędek

Szefowa biura prasowego NRA

czytaj raport Komisji Praw Człowieka przy NRA

obejrzyj wykład red. Jacka Żakowskiego w zakładce Multimedia



 

Tagi: komisja, konferencja, media