Wejść czy nie wejść? Refleksje wywołane pewnym zarządzeniem

W dniu 19 września tego roku, zarządzeniem nr 30/13 Wiceprezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z dnia 12 września 2013 r., „ze względu na konieczność wzmożenia kontroli bezpieczeństwa i porządku na terenie Sądu”, zawieszono zwolnienie od obowiązku poddania się czynnościom sprawdzającym przy wchodzeniu na teren obiektu sądowego wobec adwokatów, radców prawnych, rzeczników patentowych, notariuszy, pracowników Prokuratorii Generalnej, organów ścigania i służb ochrony państwa. Zwolnienie utrzymane zostało w tym dniu dla sędziów, prokuratorów, ławników, kuratorów zawodowych i pozostałych pracowników dwóch mieszczących się na terenie obiektu sądów.

Rozpocznę od kategorycznego stwierdzenia, że nie przeszkadza mi, w żaden sposób nie uchybia mojej godności własnej, ani godności wykonywanego przeze mnie zawodu, konieczność przejścia przez bramkę elektromagnetyczną służącą do wykrywania metali, sprawdzenia przy pomocy ręcznego wykrywacza metali czy nawet kontroli mojej teczki przy użyciu urządzenia rentgenowskiego służącego do prześwietlania bagażu (nomenklatura zaczerpnięta z §1 i 5 Regulaminu bezpieczeństwa i porządku w jednostkach organizacyjnych usytuowanych w okręgu Sądu Okręgowego w Warszawie w brzmieniu ustalonym zarządzeniem nr 116/2013 Prezesa Sądu Okręgowego z dnia 6 czerwca 2013 r.).

Przeszkadza mi natomiast brak głębszej refleksji i świadomości konsekwencji własnych decyzji, jakie powinny towarzyszyć urzędnikom państwowym sprawującym władztwo publiczne. Takimi, w zakresie administrowania sądami są ich prezesi. Szczególnie przeszkadza mi to, gdy owe braki dotyczą kwestii stosowania i egzekwowania prawa przez osoby, którym z racji wykształcenia, doświadczenia, sprawowanego urzędu i pełnionej funkcji, refleksja taka nie powinna być obca.

Rzecz bowiem w tym, że choć art. 54 §2 ustawy o ustroju sądów powszechnych  stanowi, że prezes sądu może zarządzić stosowanie środków zapewniających bezpieczeństwo w budynkach sądowych oraz zapobiegających naruszaniu zakazu wnoszenia do budynków sądowych broni, amunicji, materiałów wybuchowych i innych środków niebezpiecznych, to jednak nie zarządzenie prezesa jest źródłem dla możliwości zastosowania środków bezpieczeństwa, lecz przepis art. 54 §1 ustawy, wprowadzający zakaz wnoszenia określonych przedmiotów do budynku sądu. Do prezesa sądu należy jedynie decyzja o adekwatności stosowanych środków mających ten cel realizować. Jednocześnie jednak podstawą wprowadzenia tego typu zabezpieczeń nie mogą być jakiekolwiek regulaminy wewnętrzne a wyłącznie akty prawne rangi ustawowej.

Jednoznacznie wynika to z art. 31 ust. 3 oraz art. 47 Konstytucji a także z art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Stanowią one, że każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego. Ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa jest niedopuszczalna, z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na określone wartości wymienione przez Konstytucję i Konwencję.

Tymczasem przepisy ustawy o ochronie osób i mienia, do której odsyła art. 54 ust. 2 ustawy o ustroju sądów powszechnych, w żaden sposób  nie wspominają o możliwości przeprowadzania kontroli osobistej ani też przeszukania rzeczy celem zweryfikowania, czy wchodząca na teren sądu osoba może wnosić niebezpieczne przedmioty. W konsekwencji powyższego uznać należy, że brak jest przepisu o randze ustawowej (a tylko taki mógłby ograniczyć prawa i wolności obywatelskie), uprawniającego do stosowania środków kontroli osobistej i odzieży oraz kontroli mienia osób wchodzących na teren Sądu.

Przedstawiona wyżej argumentacja zawarta została w wystąpieniu generalnym Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Sprawiedliwości w sprawie stosowania środków kontroli osób wchodzących na teren sądu z dnia 4 kwietnia 2013r. (RPO/692697/12/I/125.4 RZ).

W odpowiedzi z dnia 30 kwietnia 2013 r. Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości wyjaśnił, że mimo powołania w 1996 r. Policji Sądowej, której zadaniem była ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego w budynkach sądów oraz prokuratur, ochrona życia i zdrowia sędziów, prokuratorów oraz innych osób, w związku z wykonywaniem przez nich czynności wynikających z realizacji zadań wymiaru sprawiedliwości, z uwagi na niewystarczającą liczbę etatów i rozszerzenie zakresu zadań tej formacji, prezesi sądów zmuszeni zostali do powoływania własnych formacji ochronnych w postaci wewnętrznych służb ochrony lub angażowania podmiotów prywatnych - firm ochroniarskich. Pracownicy tych służb nie posiadają, tak jak funkcjonariusze Policji, uprawnień do kontroli bagażu. Dlatego też, pracownicy ochrony zmuszeni są wzywać osoby przybywające do sądu do dobrowolnego podania się kontroli.

Zakładam, że treść obu wystąpień jest znana Pani Wiceprezes Sądu Rejonowego dla Warszawy Woli.

Zapewniam, że nie mniej niż Pani Wiceprezes, zależy mi na bezpieczeństwie – w szczególności moim własnym –  na terenie sądu. Przyjmuję nadto, że Prezes Sądu Okręgowego w §7 zarządzenia nr 116/2013 (abstrahując od przedstawionego wyżej zagadnienia generalnej legalności zobowiązywania do poddania kontroli), zwalniając z obowiązku poddania się czynnościom sprawdzającym określoną grupę osób, kierował się względami racjonalnymi. Uważam bowiem za racjonalne zwolnienie ze wskazanego obowiązku osób, w wypadku których zawodowy, powtarzalny i weryfikowalny charakter pobytu na terenie sądu  oraz poprzedzenie dostępu do wykonywanego zawodu takimi lub innymi procedurami sprawdzającymi – eliminują lub też w znacznym stopniu zmniejszają niebezpieczeństwo, o którym mowa w art. 54 §1 ustawy.

Mimo najszczerszych chęci nie jestem natomiast w stanie zrozumieć, co powodowało Panią Wiceprezes, kiedy uznała, że w dniu 19 września „wzgląd na konieczność wzmożenia kontroli bezpieczeństwa i porządku na terenie Sądu” odczytywany w kontekście art. 54 §1 ustawy, a zatem – przypomnijmy – zakazu wnoszenia na teren budynków sądowych broni i amunicji, a także materiałów wybuchowych i innych środków niebezpiecznych – wymaga poddania kontroli  adwokatów, radców prawnych, rzeczników patentowych, notariuszy i pracowników Prokuratorii Generalnej. Zapewniam Panią Wiceprezes, że mimo czasami wojowniczej retoryki prezentowanej na salach rozpraw – pozwalam sobie na to twierdzenie w imieniu wszystkich wymienionych grup zawodowych – jesteśmy środowiskiem co do zasady wiodącym na co dzień życie w miarę spokojne, z grubsza ustabilizowane i zgodne z obowiązującym porządkiem prawnym. Nie nosimy przy sobie broni, materiałów wybuchowych i innych niebezpiecznych przedmiotów, zaś pilniczki do paznokci i kosmetyki w torebkach naszych koleżanek służą zgoła innym wartościom niż fizyczny atak na przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Proszę jednak zważyć, że co najmniej w obronie tych wartości gotowi jesteśmy na daleko idące poświęcenie i determinację. Ostatecznie przecież, każda walka o prawa i wolności obywatelskie bierze skądś swój początek.

Jeżeli zatem to, czy poddać się kontroli przy wejściu do budynku sądu, jest moją suwerenną i dobrowolną decyzją („nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje” - art. 31 ust. 2 zd. drugie Konstytucji), rozsądna i przewidująca władza publiczna nie powinna wodzić mnie na pokuszenie, żądając ode mnie autorytarnie, bez wyraźnego i racjonalnego powodu, zachowania, do którego egzekwowania nie jest uprawniona. Co bowiem zrobiłaby Pani Wiceprezes, w sytuacji, kiedy dziesiątki, jeśli nie setki adwokatów, radców prawnych, rzeczników patentowych, notariuszy i pracowników Prokuratorii Generalnej, przybyłych danego dnia do budynku mieszczącego dwa duże sądy rejonowe w największym mieście w kraju, odmówiłyby poddaniu się kontroli przy wejściu do budynku? Zabroniłaby im wejścia do sądu? Pozwoliłaby na odroczenie, przerwanie, zdjęcie z wokandy wszystkich tych spraw, w których mieli prawo lub obowiązek wziąć udział? Czy sądy orzekające w tych sprawach sięgnęłyby po kary porządkowe z tytułu niestawiennictwa na rozprawach?

Może zatem lepiej byłoby następnym razem, zamiast wdawać się w karkołomne z prawnego punktu widzenia zarządzenia, po prostu poinformować o konieczności zmiany zasad wstępu na teren sądu w danym dniu, poprosić o wcześniejsze przybycie i poddanie się kontroli, wreszcie przeprosić za spowodowane tym utrudnienia. Zapewniam, że odbiór takiej informacji byłby radykalnie inny niż w wypadku zarządzenia dotyczącego dnia 19 września.

Kończąc, należy także zwrócić uwagę na to, że zarządzenie Pani Wiceprezes wykracza w sposób nieuprawniony poza „delegację” przewidzianą w §9 Zarządzenia Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie nr 116/2013. Przepis ten upoważnia bowiem Prezesa właściwego Sądu lub osobę przez niego upoważnioną jedynie do zawieszenia czasowo lub na stałe korzystania z przywileju, o którym mowa w §7, nie zaś do zmiany zakresu grup zawodowych objętych zwolnieniem z obowiązku poddania się czynnościom sprawdzającym. To jednak wydaje się być tematem na rozmowę pomiędzy samymi Prezesami.

Powyższy tekst zrodził się w mojej głowie w trakcie próby spożycia posiłku pomiędzy jedną a drugą rozprawą w bufecie Sądu Okręgowego w Warszawie. Wszystkie te zapewne nadmiernie kąśliwe, nieuprawnione i motywowane partykularnym, korporacyjnym interesem stwierdzenia, zdeterminowane zostały nieumiejętnością sprawnego podzielenia przeze mnie tradycyjnego schabowego za pomocą plastikowych sztućców, jakie od pewnego czasu zawdzięczamy innemu zarządzeniu, tym razem autorstwa Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie.

adw. Radosław Baszuk

Izba Adwokacka w Warszawie

 

 

 

Tagi: sąd